Connect with us

NFL

Już wiadomo, kto będzie reprezentował Polskę

Published

on

To Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej, a nie Karol Nawrocki będzie reprezentował Polskę na posiedzeniu Rady Pokoju w Waszyngtonie. Jak ustalił Onet, prezydent podjął taką decyzję na podstawie ruchów europejskich sojuszników.

Polska otrzymała zaproszenie na posiedzenie Rady Pokoju, które odbędzie się w czwartek 19 lutego. – Rada Pokoju prezydenta Trumpa zbiera się w Waszyngtonie. Jak już wielokrotnie informowaliśmy polską opinię publiczną, naszych partnerów i także prezydenta, rząd nie przewiduje w tych okolicznościach i warunkach uczestnictwa w Radzie Pokoju. Ewentualna wizyta w Waszyngtonie przedstawiciela prezydenta będzie miała charakter obserwacyjny, a więc w charakterze obserwatora przedstawiciel Polski może oczywiście uczestniczyć w tych obradach – ogłosił Donald Tusk przed wtorkowym (17 lutego) posiedzeniem rządu.

Wiadomo już, że Polskę reprezentować będzie Marcin Przydacz, czyli szef Biura Polityki Międzynarodowej. Poinformowała o tym Kancelaria Prezydenta. – Powiedzmy to sobie szczerze. Nie jest tak, że Karol Nawrocki szukał pretekstu, by do Waszyngtonu nie pojechać. On szukał pretekstu, by jechać, tyle że nic takiego się nie wydarzyło – powiedział jeden z uczestników Rady Bezpieczeństwa Narodowego w rozmowie z Onetem. – W trakcie Rady Bezpieczeństwa Narodowego wysyłał w tej sprawie jednoznaczne sygnały – dodał. Przypomnijmy, że sprawa udziału Polski w Radzie Pokoju była jednym z tematów ubiegłotygodniowego posiedzenia RBN.

Jak dowiedział się Onet, Karol Nawrocki rozważał udział w posiedzeniu Rady Pokoju. Liczył jednak, że pojawi się na nim także premierka Włoch, Giorgia Meloni, z którą ma dobre kontakty. Ostatecznie jednak zadecydowano, że to szef MSZ, Antoni Tajani, będzie reprezentował Rzym w Waszyngtonie.

Karol Nawrocki zapewne bał się, że zostanie sam w gronie europejskich urzędników niższego szczebla. Wprawdzie do Stanów leci prezydent Rumunii jako obserwator, ale to ideologicznie zupełnie inna bajka dla naszego prezydenta, poza tym Rumuni są w specyficznej sytuacji, bo USA niedawno ogłosiły, że redukują wojskowy personel w tym kraju o dwie trzecie. Bukareszt ma więc coś do ugrania w relacjach z Amerykanami
– powiedział rozmówca Onetu z rządu.

Wbrew zapowiedziom Donalda Trumpa, że pierwsze posiedzenie Rady Pokoju zgromadzi największych światowych przywódców, zapowiada się ono dość skromnie. Jak dotąd wiadomo o obecności przywódców pięciu państw: Węgier, Albanii, Wietnamu, Indonezji oraz Rumunii – w charakterze obserwatora. Pozostałe kraje mają być reprezentowane na niższym szczeblu. Tak będzie m.in. w przypadku właśnie Polski czy Włoch, ale na taki krok zdecydowała się także Białoruś. Ostateczna lista uczestników zostanie opublikowana przed spotkaniem.

Prezydent USA zapowiadał, że spodziewa się deklaracji wsparcia odbudowy Strefy Gazy na kwotę 5 miliardów dolarów. W tej chwili nie wiadomo, kto zdecydował się wyłożyć te pieniądze. Posiedzenie Rady Pokoju nie odbędzie się w Białym Domu, lecz w położonym obok Departamentu Stanu Instytucie Pokoju, który Donald Trump nazwał swoim imieniem. Sam prezydent ma być na posiedzeniu przez około godzinę, po czym poleci na spotkanie z wyborcami w stanie Georgia.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 Myjoy247