NFL
Jest zwycięstwo❗💪 Brawo Iga 👏 ➡
Iga Świątek nie mogła uwierzyć w to, co stało się na korcie, podobnie jak widzowie zgromadzeni w Dausze. Daria Kasatkina wróciła do gry w wielkim stylu i prowadziła z Polką, będąc o krok od gigantycznej sensacji. A przecież to jeden z ulubionych turniejów Świątek w jej karierze! W drugim secie wszystko się zmieniło, a kluczowa okazała się prośba do Darii Abramowicz. Trzecia partia to koncert Polki, a głośne “jazda” na końcu oznacza, że w czwartek czeka nas absolutny hit o półfinał! Te akcje trzeba zobaczyć.
Choć kiedyś regularnie mierzyły się na zawodowych kortach, Iga Świątek i Daria Kasatkina musiały długo poczekać na ósmy akt swojej rywalizacji. Ostatnie starcie obu pań to turniej WTA Finals w 2024 r. w Arabii Saudyjskiej, gdy reprezentantka Australii (wówczas grająca jeszcze jako Rosjanka) weszła do gry jako rezerwowa.
Tamten mecz był pokazem tenisowej klasy polskiej tenisistki, która zwyciężyła 6:1, 6:0, by… odpaść z Finals już po fazie grupowej. Ten wynik to dobre podsumowanie ostatnich meczów z Kasatkiną. Była ona w stanie pokonać Świątek tylko raz, w 2021 r. na kortach trawiastych. Polka wygrała sześć kolejnych meczów z tą rywalką.
Co zrozumiałe, była faworytką również dzisiaj, nawet pomimo tego, że w Dausze Kasatkina notowała jeden z najlepszych turniejów od wielu miesięcy. Choć nie jest rozstawiona, była w stanie ograć dwie kolejne rywalki, przypominając fanom, dlaczego w 2022 r. potrafiła dotrzeć nawet do półfinału Rolanda Garrosa.
Przecież mowa o zawodniczce, której nie można nazwać tenisistką z przypadku. Przez dłuższy czas zajmowała miejsce w czołowej dziesiątce rankingu WTA lub tuż za nią. W ostatnich tygodniach zrobiło się o niej głośno dlatego, że postanowiła zrezygnować z gry dla Rosji, zmieniając obywatelstwo na australijskie. Dziś mało kto dawał jej szanse na zatrzymanie wiceliderki rankingu.
Huśtawka nastrojów! Nie do wiary, co zrobiła Iga Świątek
A jednak początek tego spotkania stanowił dla kibiców spore zaskoczenie. Iga Świątek nie przypominała samej siebie z meczu z Janice Tjen, notowała błąd za błędem, a Daria Kasatkina prezentowała się fenomenalnie. Reprezentantka Australii grała ofensywnie i korzystała na słabszej dyspozycji przeciwniczki.
To przeciwniczka wygrała pierwsze dwa gemy i miała nawet szansę na podwójne przełamanie. Polka wybroniła się pomimo wielkich tarapatów, ale też trudno było spodziewać się, aby Kasatkina podtrzymywała tak dobrą passę do końca meczu. Przeciwnie, w końcu zaczęły pojawiać się błędy, na których Świątek skorzystała.
W końcu pojawiło się przełamanie powrotne, a po nim doskonała gra Polki, dzięki której to ona prowadziła 5:4 i serwowała po wygranie seta. Gdy było 30:0, chyba nikt nie spodziewał się tego, co stanie się za moment.
Tymczasem reprezentantka Australii postawiła wszystko na ofensywę i wywalczyła przełamanie powrotne, przerywając kapitalną serię Igi Świątek. Wydawało się, że już za moment Polka zamknie pierwszego seta, ale rzeczywistość okazała się tym razem brutalna. Od tego momentu to rywalka wygrała wszystkie gemy do końca seta, dzięki czemu prowadziła 7:5.
To był bardzo dziwny set w wykonaniu Igi Świątek, bo choć była w stanie odrobić straty po słabej grze na początku, to potem znów wpadła w dołek. Daria Kasatkina, w pewnym momencie jakby pogodzona z niekorzystnym wynikiem, postawiła na pełną ofensywę i dzięki temu prowadziła z wielką faworytką. Dla Australijki był to pierwszy wygrany set w starciach z Polką od 2021 r.!
Początek drugiej partii zwiastował podobne problemy. Daria Kasatkina miała break pointy, by prowadzić z przełamaniem. Kluczowe było utrzymanie podania na 2:1. Iga Świątek dała jasny sygnał w kierunku swojego boksu, a Daria Abramowicz nagle opuściła trybuny. Gdy po chwili wróciła, wszystko stało się jasne. Psycholog przyniosła Polce nową rakietę, zapewne ze zmienionym naciągiem. Kto mógł wtedy przypuszczać, że to odmieni obraz gry w drugiej partii.
Od tego momentu to Świątek przejęła kontrolę nad wydarzeniami w drugim secie. Ten nie trwał bardzo krótko, ale jego wynik świadczy o dominacji Polki na korcie. Mistrzyni Wimbledonu wygrała drugą partię wynikiem 6:1, wyglądała na rozpędzoną i wszystko w jej grze znów zaczęło się układać. Ale to mogło być za mało, bo kluczowe było to, co stanie się w decydującym secie.
A ten zaczął się w wymarzony dla Polki sposób, od przełamania po koszmarnym błędzie Darii Kasatkiny. Ta wyglądała na wręcz zniesmaczoną sposobem, w jaki sposób przegrała gema, uderzając piłkę w siatkę w komfortowej sytuacji.
