NFL
Jasmine Paolini zaskoczyła wszystkich w ćwierćfinale WTA 500 w Meridzie. Po szokującym początku, jej powrót na kort był pełen emocji.
Od porażki 0:6 Jasmine Paolini rozpoczęła swoje ćwierćfinałowe starcie z Katie Boulter podczas WTA 500 w Meridzie. Tak sensacyjnego startu nikt się nie spodziewał, ale mimo tego szósta rakieta świata była w stanie wrócić i finalnie wygrać. To oznacza też bardzo ważne wieści dla Magdaleny Fręch, która w Meksyku ma już półfinał.
W nocy z piątku na sobotę w trakcie turnieju WTA 500 w Meridzie nie brakowało emocji. Najpierw Magdalena Fręch pokonała po trzygodzinnej batalii Marie Bouzkovą i awansowała do półfinału, o czym piszemy tutaj, a potem byliśmy świadkami kolejnych ciekawych starć. W jednym z nich udział brała dobrze znana fanom tenisa na całym świecie Jasmine Paolini.
Szósta rakieta świata w ćwierćfinale była zdecydowaną faworytką, bo podejmowała Katie Boulter (69. WTA). Mimo tego ich pojedynek zaczął się od sensacji. W pierwszym secie Włoszka była kompletnie bezradna na świetnie dysponowaną Brytyjkę i przegrała wynikiem 0:6! To spowodowało, że gigantyczna niespodzianka zawisła w powietrzu.
Mimo tak koszmarnego początku Paolini się nie podłamała i w kolejnych dwóch partiach “wróciła na odpowiednie tory”. Druga odsłona tego starcia padła łupem szóstej tenisistki świata rezultatem 6:3, a w trzeciej obejrzeliśmy niemal powtórkę, bo znów na tablicy wyników pojawiło się 6:3. Tym samym to Włoszka ostatecznie zameldowała się w półfinale.
w nim ponownie będzie murowaną faworytką, bo zmierzy się z Hiszpanką Cristiną Bucsą, która zajmuje 63. miejsce w rankingu WTA. Warto też wspomnieć, że w kierunku Paolini powinna zerkać także wspomniana Fręch. Ona również jest już w półfinale meksykańskiego turnieju i zagra w nim z Shuai Zhang. Jeśli nie dojdzie do niespodzianek, to bardzo prawdopodobny jest finał Polki z Włoszką.
