NFL
Jarosław Kaczyński trafi do aresztu? Były premier: może się tak stać

To było żenujące i nie powinno się zdarzyć w Sejmie. To wyglądało tak, jakby to był jakiś kraj byłego Związku Sowieckiego — powiedział w programie “Onet na Wybory” Kazimierz Marcinkiewicz, komentując kłótnię Jarosława Kaczyńskiego i Romana Giertycha w Sejmie. Były premier odniósł się też do sprawy “dwóch wież” i nie wykluczył, że dla prezesa PiS może się ona skończyć trafieniem do aresztu.
W środę w Sejmie prezes PiS Jarosław Kaczyński nazwał posła KO Romana Giertycha “głównym sadystą” m.in. w związku ze śmiercią swojej współpracowniczki Barbary Skrzypek. Giertych, chcąc mu odpowiedzieć, wszedł na sejmową mównicę, którą otoczyli posłowie PiS. Słychać było okrzyki “morderca” skierowane do Giertycha.
O awanturze w Sejmie mówił w programie “Onet na Wybory” był premier Kazimierz Marcinkiewicz. — To było żenujące i nie powinno się zdarzyć w Sejmie. To wyglądało tak, jakby to był jakiś kraj byłego Związku Sowieckiego, bo tam czasem takie rzeczy się dzieją. Kaczyński od paru dobrych lat mówi z trybuny sejmowej w sposób, w jaki nigdy nie powinien mówić — komentował Marcinkiewicz.
Podkreślił, że przez ostatnie osiem lat Kaczyński “rządził Polską totalnie niepodzielnie, kompletnie”. — Rządził wszystkim, co się w Polsce działo, rządził każdym urzędem od prezydenta, przez rząd, aż po parlament i trybunały. Miał władzę, która musiała w nim stworzyć poczucie braku odpowiedzialności za cokolwiek — wskazał były szef rządu.
Ciężkie chwile Mateusza Morawieckiego. “Do końca liczył na podmiankę”
W jego ocenie “została przekroczona granica”. — Poseł i adwokat został skrzyczany jako morderca, choć w niczym nie zawinił i nawet nie widział poszlak jego winy. To jest haniebna gra, szczucie na człowieka. Kaczyński boi się tego, co się może z nim stać, bo widzi, co się dzieje z innymi osobami, które przekroczyły granice prawa — mówił Marcinkiewicz.
Zdaniem byłego premiera, Jarosław Kaczyński zachowuje się nerwowo, gdyż obawia się odpowiedzialności karnej w związku ze sprawą “dwóch wież”. Według Romana Giertycha w zeznaniach współpracowniczki prezesa PiS Barbary Skrzypek pojawił się wątek “wykorzystania pozycji Kaczyńskiego do załatwienia sobie kredytu” od państwowego banku.
