Connect with us

NFL

I zdradza, czemu tak trudno mu słuchać… Roberta Lewandowskiego 🧐 Więcej ➡️

Published

on

Mam Talent!” nie odmienił jego życia. Nam opowiada, dlaczego praca w duecie z Marcinem Prokopem to tak trudne wyzwanie. I dlaczego sam z niej zrezygnował. Michał Kempa, jeden z najpopularniejszych polskich komików, mówi też o tym, co odróżnia TVN od TVP i czemu tak trudno mu słuchać Roberta Lewandowskiego. Zdradza również kulisy wielkiej internetowej burzy, którą niedawno wywołał.

W październiku sieć obiegł fragment rozmowy z Mateuszem Pawłowskim, czyli Kacperkiem z serialu Rodzinka.pl. Młody aktor wybuchł po serii pytań, krzycząc do prowadzących program “Niepewne sytuacje”: — Nie jestem dzieckiem!
Film w mediach społecznościowych ma milionowe zasięgi i do dziś budzi emocje. Można go obejrzeć poniżej.

Nie ma dnia, bym nie dostał powiadomienia typu: “chamy”, “buraki”, “chłopak fajny, ale prowadzący to dwa stare dziady” — mówi nam Michał Kempa. Ale prawda o emitowanym w TVP programie jest zaskakująca.

Bardzo mocno zdradzam, może nie powinienem. Ale w sumie lubię mówić o kulisach. Wszyscy uczestnicy tego programu dostają scenariusz. To jest w pełni “oskryptowane”. Role naszych gości też, mają je rozpisane. To jest po prostu skecz — mówi połowa duetu prowadzących. Tą drugą jest Wojtek Fiedorczuk.
— Czyli Kacperek z Rodzinki.pl tak świetnie zagrał, że aż internet zapłonął? — dopytujemy.

Ten odcinek miał milion wyświetleń, a w jakichś remiksach to z parę milionów. Zaczęliśmy już nawet wysyłać takie mocne sygnały, że “ej, to jest ustawione”. Nikt nie chce tego słuchać. “Czemu krzyczycie na tego biednego chłopca?”, “Banda buraków, dwóch starych dziadów”. Codziennie dostaję takie powiadomienia na Instagrama. Ten film jest cały czas żywy — podkreśla Kempa.

Michał Kempa: Raz w życiu, słownie, ale dosadnie. To było wieczorem, po “Szkle kontaktowym” w TVN. Pojechałem na stację benzynową, kupić coś do jedzenia, i już z daleka widzę, że ktoś mi się przygląda. Przechodzę obok tego pana i słyszę, jak mówi: “o, mądraliński z telewizji”.

Mój poziom bezpieczeństwa delikatnie zmalał, więc poszedłem w swoją stronę, a on wykrzykując dalej, szedł w swoją.
Od ilu lat zarabiasz na życie, próbując rozśmieszać ludzi?
Będzie piętnaście.
Wojna na śmierć i życie. Tak zmieniła się Polska od pandemii
I co widzisz? Zmieniła się w tym czasie Polska?

Tak. Ale najbardziej przez ostatnich pięć. To jest w ogóle gigantyczna różnica. Od momentu pandemii to już jest taka wojna na śmierć i życie. Bo ja uważam, że to jest podział między dwoma głównymi obozami i tu wcale nie o politykę chodzi najbardziej. Po jednej stronie są ludzie wierzący w mainstream, po drugiej ci mówiący: “wyłącz telewizor, włącz myślenie”. I ci drudzy tak serio wierzą, że w 2020 r. jakiś rząd światowy, spisek firm chciał wykończyć część populacji.

Trochę tak. Jak nadepniesz na odcisk pewnym grupom internetowym, to co byś potem nie powiedział, to oni cię zwyzywają. To bardzo widać w mediach społecznościowych.
Kiedyś wrzuciłem na profil “Kultury kolarskiej” film ze wspólnej jazdy z Pawłem Bernasem. I pod spodem od razu jeden komentarz: “tylko dlaczego w 2020 r. na szczypawki namawiałeś, Covidianie?”. To jest na tyle mocno w głowach ludzi.

Trochę mnie to już przeraża, bo kiedyś komedia była po to, by przełamać bariery. A teraz wręcz przeciwnie. A jeszcze dochodzi wojna…
Z czego byś się nie odważył zażartować?
Dalej staram się żartować ze wszystkiego, ale wiecie — tu nawet nie o stand-up chodzi. Ludzie nie są już w stanie ze sobą rozmawiać, widzę to nawet po swojej rodzinie.
U nas zawsze było tak, że każdy miał swoje upodobania i była cała paleta poglądów. Ale to nigdy nie wychodziło poza zwyczajowe ramy, gdy siadaliśmy przy jednym stole.

A teraz jest tak, że jeden wujek, czy tam inna ciocia, przestał dzwonić do moich rodziców, oni też już się z kimś nie kontaktują, ten z tym nie gada, pewnych tematów nie poruszamy, bo się kończy awanturą. Nie do końca wiem, jak to się ma zatrzymać. W ludziach siedzi jakaś trauma nieprzepracowana. Podobnie z wojną. Jeszcze parę lat temu przyjmowali Ukraińców, gościli ich w domach…
…a teraz ich nie lubią.
Nienawidzą momentami. Do tego dochodzą ludzie, którzy żyją z napędzania tych emocji. Smutne.
Wiesz, co pierwsze wyskakuje w Google, jak się wpisze “Michał Kempa”?
Nigdy nie sprawdzałem.

O! Bo dobry żart może trwać wiecznie.
A na czym ten żart polega?
Tylko na tym, że raz do roku sugeruję, że jest moją mamą i wrzucam jej zdjęcie na mojego Instagrama na Dzień Matki. Dostaję rekordy lajków. Ludziom się to nie nudzi.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 Myjoy247