NFL
Hiszpanie nie mogli uwierzyć, jak sędziowie początkowo ocenili gola Lewandowskiego. Dlaczego nazwali go “szczęśliwym”? Dowiedz się więcej.
Choć Robert Lewandowski spędził na boisku tylko nieco ponad 20 minut, to miał mnóstwo powodów do radości. FC Barcelona wygrała z Villarrealem 4:1, a Polak strzelił ostatniego gola. A po meczu Hiszpanie nie są w stanie zrozumieć, jakim cudem jego trafienie początkowo nie zostało uznane. Ale nie może dziwić, że nazwali go “szczęśliwym”. A oto jak go ocenili.
W meczu z Villarrealem Robert Lewandowski jako rezerwowy musiał udowodnić, że znów należy mu się miejsce w wyjściowej jedenastce. I zrobił to, strzelając gola w samej końcówce spotkania, zachowując się jak lis pola karnego w najlepszym znaczeniu. Wykorzystał szansę w polu karnym, co nie udało się Ferranowi Torresowi. A Hiszpanie to zauważyli.
Szczęśliwy” — podsumowują Polaka dziennikarze “Mundo Deportivo”. “Każda dziewiątka, która schodzi z boiska ze strzelonym golem, ma powody do radości. Nawet jeśli sędziowie w niewytłumaczalny sposób stłumili jego radość po zagraniu, które nie wzbudziłoby kontrowersji nawet w meczu dzieci na boisku szkolnym” — piszą hiszpańscy dziennikarze, krytycznie oceniając decyzję sędziego o anulowaniu gola.
Co ciekawe, Hiszpanie jednocześnie zauważyli problem po stronie Ferrana Torresa, czyli konkurenta Lewandowskiego do gry od pierwszych minut. Jego mecz podsumowali krótko: “do zapomnienia”. “Najlepszym momentem było podanie od Raphinhi, co stanowiło wyjątek w meczu, gdy inni nie wiedzieli, jak go dostrzec, albo on nie wiedział, jak zwrócić na siebie uwagę” — zauważyli.
Oto jak Hiszpanie ocenili Roberta Lewandowskiego
Dziennikarze “Sportu” przyznali Polakowi ocenę 7/10. “Wyszedł na murawę z jednym zadaniem: ożywienia ofensywy swojej drużyny. Udało mu się to, zdobywając czwartą bramkę zespołu po świetnym zagraniu Kounde” — czytamy.
