NFL
Głośno o tym w całej Polsce 😱
Wśród kandydatów nie brakuje osób doskonale znanych w środowisku, w tym obecnego wiceprezesa dr. Mateusza Szpytmy, który z Instytutem związany jest niemal od początku jego istnienia. Na liście udostępnionej przez Kolegium IPN znaleźli się specjaliści z różnych dziedzin – od historyków wojskowości, jak dr hab. Przemysław Benken, po ekspertów od ochrony zabytków czy medycyny.
Mateusz Szpytma | Paweł Wodzyński/East News
Co ciekawe, większość z nich startowała już w poprzednim, niedawnym konkursie, co pokazuje dużą determinację kandydatów. Tym razem jednak na liście zabrakło dr. hab. Karola Polejowskiego, który w ubiegłym roku otrzymał rekomendację, ale nie zdołał przekonać do siebie parlamentu.
Wyścig o stanowisko zapowiada się więc jako starcie sprawdzonych wizji z nowymi propozycjami na rozwój instytucji.
Od archiwistyki po historię wojskowości
Kandydaci wnoszą do konkursu bardzo różnorodne doświadczenia, o czym informują ich oficjalne biogramy. dr Arkadiusz Kazański to ceniony ekspert od dziejów „Solidarności”, a dr Aldona Dydek stawia na ocalenie wspomnień ostatnich świadków II wojny światowej i zbrodni wołyńskiej. Z kolei dr Leszek Buller od lat łączy pracę naukową z zarządzaniem funduszami europejskimi.
W stawce jest też dr Marek Kołłątaj, lekarz i oficer rezerwy Marynarki Wojennej, który swoją motywację tłumaczy potrzebą lepszej edukacji historycznej młodzieży.
Każdy z pretendentów, niezależnie od tego, czy zajmuje się historią ruchu ludowego, czy sztuką wielkopolskich dworów, musiał wykazać się znaczącym dorobkiem. To zestawienie pokazuje, że IPN szuka lidera potrafiącego połączyć naukę z misją społeczną.
Gwiazdor kadry zdradził, co sędzia zrobił sekundy przed golem dla Szwedów. Kibice będą wściekli
Czytaj dalej
Niewiarygodne, co właśnie Viktor Orban napisał do Donalda Tuska. Polski premier będzie wściekły. Ludzie w szoku
Czytaj dalej
Wielki finał przesłuchań już 14 kwietnia
Kluczowym momentem będą publiczne przesłuchania, które odbędą się 14 kwietnia o godzinie 10:00 w Centralnym Przystanku Historia w Warszawie. Jak zapowiada Kolegium IPN, kandydaci będą musieli nie tylko udowodnić swoją wiedzę, ale przede wszystkim przedstawić konkretny plan na przyszłość Instytutu.
Decyzja o wyborze jednej osoby zapadnie jeszcze tego samego wieczoru w tajnym głosowaniu. Aby wygrać, kandydat potrzebuje bezwzględnej większości głosów członków Kolegium, a jeśli nikt jej nie zdobędzie, przewidziano dogrywkę między dwoma najlepszymi wynikami.
Cały proces jest w pełni jawny – każdy zainteresowany będzie mógł obejrzeć wystąpienia pretendentów w internecie. To etap, na którym merytoryczne przygotowanie spotka się z publiczną oceną wizji przyszłego szefa.
Budynek IPN | Arkadiusz Ziółek/East News
Dlaczego fotel prezesa pozostał pusty?
Konieczność wyboru nowego szefa IPN wynika z nietypowej sytuacji – dr Karol Nawrocki zrezygnował z funkcji po tym, jak został wybrany na Prezydenta RP. To już drugie podejście do obsadzenia tego stanowiska w ciągu zaledwie kilku miesięcy. Poprzednia próba zakończyła się niepowodzeniem, gdy Sejm odrzucił kandydaturę rekomendowaną przez Kolegium, co zgodnie z przepisami wymusiło restart całej procedury.
Przyszły prezes obejmie urząd na pięcioletnią kadencję i – zgodnie z ustawą – będzie cieszył się dużą niezależnością od polityków. Ostateczne słowo w tej sprawie będzie należeć do posłów i senatorów, którzy muszą zatwierdzić osobę wskazaną przez ekspertów. Do tego czasu Instytut czeka na lidera, który nada mu kierunek na kolejne lata.
