NFL
Generał Stanisław Koziej wyraził zaniepokojenie rolą szefa Kancelarii Prezydenta podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Co wzbudziło jego wątpliwości?
Podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego uwagę obserwatorów zwrócił nie tylko zakres omawianych tematów, ale także sposób prowadzenia obrad. Wątpliwości dotyczą przede wszystkim roli, jaką odegrał szef Kancelarii Prezydenta. “Fakt” rozmawiał o tej sprawie z gen. Stanisławem Koziejem, byłym szefem Biura Bezpieczeństwa Narodowego. — Jeśli szef Kancelarii Prezydenta odgrywa kluczową rolę podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego, to coś jest nie w porządku — stwierdza gen. Koziej.
Prezydent Karol Nawrocki i szef BBN Sławomir Cenckiewicz.2
Zobacz zdjęcia
Prezydent Karol Nawrocki i szef BBN Sławomir Cenckiewicz. Foto: Burzykowski Damian / newspix.pl
11 lutego odbyło się posiedzenie zwołanej przez prezydenta Karola Nawrockiego Rady Bezpieczeństwa Narodowego. W spotkaniu, oprócz głowy państwa, uczestniczyli między innymi premier Donald Tusk oraz marszałkowie Sejmu i Senatu, a także przedstawiciele Kancelarii Prezydenta oraz Biura Bezpieczeństwa Narodowego, w tym szef BBN Sławomir Cenckiewicz.
Posiedzenie zostało otwarte przez Zbigniewa Boguckiego. Szef Kancelarii Prezydenta powitał uczestników spotkania, którego otwarta część trwała około 30 minut. Karol Nawrocki uzasadniał tematy, jakie miały zostać poruszone po przejściu do części niejawnej. Krytycznie odnosił się przy tym do aktywności obozu władzy. Następnie media zostały wyproszone z sali.
Głos w kontekście Rady Bezpieczeństwa Narodowego zabrał w rozmowie z “Faktem” gen. Stanisław Koziej. Były szef BBN krytycznie odnosi się do przyjętego porządku obrad.
Jeśli szef Kancelarii Prezydenta odgrywa kluczową rolę podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego, to coś jest nie w porządku. Sekretarzem RBN jest szef BBN i to on powinien pełnić wiodącą funkcję — witać uczestników, otwierać posiedzenie, a w razie potrzeby prowadzić je, gdy prezydent sam tego nie czyni. Wczoraj wyglądało to źle — mówi gen. Koziej.
Były szef BBN przypomina, że — jak podkreśla — w sprawach bezpieczeństwa Biuro Bezpieczeństwa Narodowego zajmuje pierwsze miejsce przy prezydencie.
BBN nie jest częścią Kancelarii Prezydenta, a jego szef nie podlega szefowi KPRP — to stanowiska równorzędne. Nie powinno dochodzić do sytuacji, w której szef Kancelarii przejmuje kompetencje należące do BBN. Należy podkreślać — również symbolicznie — rangę i odrębność BBN. To kwestia dobrego obyczaju i właściwego porządku instytucjonalnego
— stwierdza gen. Koziej.
Przypomina też, że gdy sam kierował Biurem Bezpieczeństwa Narodowego, obowiązywała inna praktyka. — Szef BBN witał zebranych i zwracał się do prezydenta z prośbą o otwarcie posiedzenia. Prezydent dokonywał otwarcia, a następnie przekazywał prowadzenie sekretarzowi RBN, czyli szefowi BBN. Uważam, że sposób ułożenia tej hierarchii przez prezydenta Nawrockiego nie jest właściwym rozwiązaniem — podsumowuje były szef BBN.
