NFL
Farsa na PGE Narodowym! Jeden moment rozstrzygnął losy Superpucharu Polski

Jedna wielka ulga na PGE Narodowym! Nie dość, że mecz o Superpuchar Polski w końcu się odbył, to odetchnąć mogli mistrzowie Polski. Gracze Adriana Siemieńca wygrali 1:0 po golu Mikiego Villara, ale Wisła Kraków sprawiła im olbrzymie problemy. Ba, to pierwszoligowiec dominował w Warszawie!
Na ten mecz najpierw trudno było znaleźć odpowiedni termin, a gdy ten uzgodniono… zaczęły się problemy z lokalizacją! Pierwotnie spotkanie o Superpuchar Polski miało zostać rozegrane w Białymstoku, ale ostatecznie postawiono na PGE Narodowy. A to oznaczało bojkot kibiców Jagiellonii i pustawe trybuny w Warszawie!
Choć mecze finałowe organizowane na PGE Narodowym przez Polski Związek Piłki Nożnej cieszą się zazwyczaj wielkim zainteresowaniem, w przypadku Superpucharu było zupełnie inaczej. Przed meczem Jagiellonii Białystok z Wisłą Kraków pod stadionem praktycznie nie widać było kibiców, choć zazwyczaj są już ich tam tysiące. “Więcej policji niż kibiców” — dało się przeczytać w mediach społecznościowych.
Mimo to było jasne, że obu zespołom będzie zależało na tym, by zdobyć trofeum. A faworytem tego meczu byli rzecz jasna mistrzowie Polski. Tym bardziej że zdobywcy krajowego pucharu musieli radzić sobie bez kontuzjowanego lidera, Angela Rodado.
Początek spotkania dość nieoczekiwanie należał jednak do Wisły, a Łukasz Zwoliński potrzebował raptem kilku minut, by oddać celny strzał i sprawdzić czujność Sławomira Abramowicza.
Na to odpowiedziała jednak Jagiellonia. I to w jaki sposób! Strzelał Darko Churliov, skuteczną dobitką popisał się Miki Villar i to mistrzowie Polski szybko wyszyli na prowadzenie.
Gorąco w polu karnym mistrzów Polski było także pod koniec pierwszej połowy – z bliska strzelał Frederico Duarte, ale tym razem kapitalnie interweniował Abramowicz i do przerwy to Jagiellonia prowadziła 1:0.
Po przerwie Wisła nie zwalniała tempa, a wyróżniał się przede wszystkim Olivier Sukiennicki, który sprawiał olbrzymie problemy obrońcom rywali. To po jego kapitalnym przyjęciu i akcji dobrą okazję miał Rafał Mikulec, ale wówczas fatalnie przestrzelił.
Niedługo później świetny strzał z rzutu wolnego oddał zmiennik Kacper Duda, ale wówczas piłka przeleciała tuż obok okienka bramki.
A jakby tego było mało, Sławomir Abramowicz nie zdołał zrozumieć się z obrońcami, minął się z piłką, a Łukasz Zwoliński stanął przed kapitalną okazją. W ostatniej chwili jego strzał zablokował jednak Mateusz Skrzypczak.
