NFL
Drozda o artystach narzekających na emerytury. “Jeśli zarabiał dużo pieniędzy, a dzisiaj nie ma nic, to jest idiotą”

Tadeusz Drozda w jednym z wywiadów otwarcie wyraził swoje zdanie na temat finansów i emerytur artystów. — Jeżeli człowiek przez całe lata zarabiał dużo pieniędzy, to jak dzisiaj nie ma nic, to jest idiotą — mówi.
Tadeusz Drozda
Tadeusz Drozda Foto: Paweł Wodzyński / East News
Tadeusz Drozda z wykształcenia jest inżynierem elektrykiem. Po ukończeniu Politechniki Wrocławskiej zdecydował się jednak na pracę w mediach, a wcześniej karierę sceniczną. Jego pierwszym projektem był kabaret Elita, założony z Janem Kaczmarkiem, Jerzym Skoczylasem i Romanem Gerczakiem.
Tadeusz Drozda w rozmowie z JastrząbPost wyznał, że jego emerytura mogłaby prezentować się lepiej, gdyby w przeszłości podjął bardziej przemyślane decyzje finansowe. Wskazał na błędy, które popełnił, płacąc najniższe możliwe składki na ubezpieczenie społeczne, co miało wpływ na obecną wysokość jego świadczeń emerytalnych.
Są artyści, którzy narzekają, a prawda jest taka, że kiedy dużo zarabialiśmy, płaciliśmy najniższe składki na emeryturę. No i dzisiaj mamy pokłosie tego, co wynika wyłącznie z naszej pazerności. Żaden artysta się do tego nie przyzna. Ja deklarowałem najniższą, wtedy było to ok. 1500 zł. Można było wpisać, ile się chce i od tego płacić składki.
— Mogłem napisać 50 tys. zł miesięcznie i od tego płacić. Prawda? Ale nie płaciłem. Nigdy nie myślałem, kiedy będę miał emeryturę. Zresztą, jeżeli człowiek przez całe lata zarabiał dużo pieniędzy, to jak dzisiaj nie ma nic, to jest idiotą. Po prostu. (…) Zawsze trochę zostaje. Nie jest tak, że wszystko się wyda — podkreślił satyryk.
75-latek zwraca uwagę na potrzebę zmiany podejścia do emerytur w środowisku artystycznym. Przywołując przykład artystki z wysokimi honorariami za występy, która narzeka na niską emeryturę, Drozda sugeruje, że niezależnie od wysokości świadczeń, kluczowe jest odpowiedzialne zarządzanie finansami w czasie aktywności zawodowej
