NFL
Dramatyczny upadek gwiazdora. Spotkał “reinkarnację Jezusa” i się zaczęło
Austriak Andreas Schifferer potrafił na arcytrudnej trasie w Wengen pokonać słynnego Hermanna Maiera i zdobyć małą kryształową kulę w zjeździe. Dziś żyje jednak w odosobnieniu i dawni koledzy nie wiedzą, co się z nim dzieje. Wszystko zaczęło się, gdy walcząc o powrót do formy, spotkał człowieka, którego uznał za “reinkarnację Jezusa”.
Dla Austriaków to jeden z najbardziej magicznych momentów związanych ze słynnym zjazdem po stromej ścianie Lauberhorn w Wengen: zwycięski przejazd Andreasa Schifferera z 17 stycznia 1998 r.
— Nigdy nie zapomnę tego zjazdu — wspomina Hans Knauss, który wtedy był jednym z kolegów Schifferera w bardzo mocnej reprezentacji Austrii. — Przed startem wszyscy mówili tylko o Hermannie Maierze, który na początku tamtego sezonu wręcz eksplodował formą. Ale wtedy to właśnie Schifferer spuścił Hermannowi porządne lanie z pomocą swoich strasznie silnych ud — wspomina były narciarz, a dziś ekspert ORF.
