NFL
Czegoś takiego nikt się nie spodziewał, w mediach aż dudni 😱
Od dłuższego czasu w kierownictwie Prawa i Sprawiedliwości dominuje przekonanie, że kolejna kampania wyborcza nie może opierać się na tych samych bohaterach, co poprzednie. Zmęczenie elektoratu, wieloletnia obecność tych samych nazwisk w debacie publicznej oraz zmieniające się oczekiwania wyborców wymuszają nową narrację. Właśnie w tym miejscu pojawia się koncepcja politycznego „restartu”, opartego na osobie spoza ścisłego partyjnego rdzenia.
Jarosław Kaczyński od lat kieruje się podobną logiką: lepiej postawić na kandydata, który nie zdążył się zużyć w medialnych konfliktach, niż na polityka obciążonego wieloletnimi sporami. Taka postać ma symbolizować świeżość, energię i obietnicę zmiany, przy jednoczesnym zachowaniu pełnej zgodności z linią ideową ugrupowania. To model, który w przeszłości już przynosił efekty i który wciąż pozostaje atrakcyjny z punktu widzenia partyjnej strategii.
Kluczowe jest jednak coś więcej niż sam wizerunek. Nowy lider musi być na tyle elastyczny, by dotrzeć do umiarkowanego elektoratu, a jednocześnie wystarczająco wiarygodny dla twardego zaplecza partii. To balansowanie pomiędzy oczekiwaniami wyborców a interesami struktur terenowych stanowi jedno z największych wyzwań całej operacji.
W wewnętrznych rozmowach przewija się szerokie spektrum nazwisk – od polityków rozpoznawalnych, po osoby znane głównie w administracyjnych i eksperckich kręgach. Ta różnorodność nie jest przypadkowa. Odzwierciedla napięcie pomiędzy potrzebą doświadczenia a chęcią postawienia na kogoś, kto nie jest jednoznacznie kojarzony z dawnymi sporami i konfliktami.
Część działaczy stawia na osoby z zapleczem rządowym i wyraźnym politycznym charakterem, argumentując, że tylko ktoś „zahartowany” w publicznych starciach będzie w stanie udźwignąć ciężar kampanii. Inni przekonują, że to właśnie brak politycznego bagażu może stać się największym atutem w walce o wyborców zmęczonych wojną plemienną.
Mówi się, że Jarosław Kaczyński chce powtórzyć ubiegłoroczny sukces z Karolem Nawrockim, dlatego kandydat PiS musi być “powiewem świeżości” w politycznym środowisku. W ostatnim czasie w mediach, szczególnie głośno było o potencjalnej kandydaturze Tomasza Szatkowskiego, który w latach 2015–2019 był wiceministrem obrony narodowej, a w latach 2019–2024 ambasadorem RP przy NATO.
Drugim potencjalnym kandydatem na premiera ma być Piotr Nowak, na co dzień ekonomista, cybernetyk, doświadczony menedżer w branży finansowej oraz urzędnik.
Równolegle trwa gra frakcyjna. Każde nazwisko oznacza wzmocnienie jednych środowisk i osłabienie innych. Dlatego decyzja personalna nie jest jedynie wyborem kandydata na przyszłość, lecz także redefinicją wewnętrznej równowagi sił. W tym kontekście szczególnie cenione są osoby, które nie należą jednoznacznie do żadnego obozu i mogą pełnić rolę kompromisową.
Nie bez znaczenia pozostaje także kwestia relacji z zapleczem prezydenckim oraz wpływu, jaki nowy lider mógłby mieć na kształt całego obozu prawicy. To sprawia, że nawet kandydatury pozornie drugoplanowe bywają analizowane z najwyższą uwagą.
