NFL
Czarzasty ma poważny problem. Pojawiły się wstrząsające informacje o kontaktach na Wschodzie
Napięcie między Pałacem Prezydenckim a Sejmem wchodzi na nowy poziom. Z pozoru chodzi o porządek obrad Rady Bezpieczeństwa Narodowego, ale w tle pojawiają się pytania o dostęp do wrażliwych informacji, o procedury weryfikacyjne i o to, kto dziś wyznacza kierunek w sprawach bezpieczeństwa. Włodzimierz Czarzasty może mieć poważny problem.
właśnie ten trzeci punkt rozpalił dyskusję najmocniej – bo dotyka osoby, która w państwie ma wyjątkową pozycję i z urzędu dostęp do informacji niejawnych.
Marcin Przydacz stawia pytania o przeszłość Włodzimierza Czarzastego
W środowym wydaniu „Graffiti” szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta, Marcin Przydacz, mówił o – jak to ujął – „niepokojących informacjach” krążących w mediach. Wprost wskazał na doniesienia o kontaktach Włodzimierza Czarzastego z Swietłaną Czestnych, opisywaną jako bizneswoman mająca powiązania także z rosyjskimi ośrodkami decyzyjnymi.
Przydacz podkreślał, że marszałek Sejmu – w jego ocenie – nie odnosi się do tych doniesień, a to rodzi kolejne pytania o zakres i charakter relacji z przeszłości.
„Czego się wstydzi?” – najmocniejsze słowa z „Graffiti”
W rozmowie padły sugestie, że sama ochrona kontrwywiadowcza nie wyczerpuje tematu, jeśli – jak mówił Przydacz – nie ma jasności co do wcześniejszej aktywności marszałka.
„Czego się wstydzi pan marszałek Czarzasty, co chce ukryć przed opinią publiczną?”
Przydacz argumentował, że prezydent jako zwierzchnik sił zbrojnych i gwarant stabilności ustroju powinien znać pełny kontekst, gdy w grę wchodzi życiorys jednej z najważniejszych osób w państwie.
W tym samym wątku przypomniał też polityczne pochodzenie Włodzimierza Czarzastego, mówiąc o środowisku PZPR, i oceniał, że bez Donalda Tuska – jego zdaniem – lider Nowej Lewicy nie wróciłby do pierwszej ligi politycznej.
Rada Pokoju Donalda Trumpa. Pałac naciska, rząd – według Przydacza – milczy
Drugim tematem mają być rozmowy o Radzie Pokoju Donalda Trumpa. Przydacz mówił, że rząd nie przedstawia jednoznacznego stanowiska, mimo upływu czasu. W jego ocenie Pałac chce usłyszeć jasną odpowiedź: czy Polska ma uruchamiać procedury prowadzące do udziału w tej inicjatywie, czy nie.
„My uważamy, że trzeba rozpocząć pracę przygotowawcze do wejścia do tej rady”
Jednocześnie zapowiadał, że RBN ma być miejscem sprawdzenia „gotowości i temperatury” po stronie rządu oraz sił parlamentarnych.
SAFE pod lupą. „Pożyczka musi być dobrze spożytkowana”
Trzeci punkt obrad – SAFE – Przydacz określał jako ważny, ale podkreślał, że to nadal pożyczka, więc kluczowe ma być jej rozliczenie i realny efekt w postaci wzrostu zdolności obronnych.
W jego wypowiedziach przewijał się lęk przed scenariuszem, w którym środki zostaną wydane źle, a po kilku latach państwo zostanie z kosztami i bez oczekiwanych zdolności.
Co dalej z posiedzeniem RBN i sporem o kompetencje
W praktyce posiedzenie 11 lutego może stać się nie tylko rozmową o bezpieczeństwie, ale też testem relacji między Pałacem Prezydenckim a parlamentem. Zwłaszcza że w centrum pojawia się nazwisko Włodzimierza Czarzastego – i pytanie, czy spór zakończy się wyjaśnieniami, czy dopiero rozpocznie nową fazę politycznej konfrontacji.
Słowa Marcina Przydacza pokazują jedno: Pałac Prezydencki chce postawić ten temat publicznie na stole i nie zamierza udawać, że go nie ma.
