NFL
Chyba zaskoczyli wszystkich!
Styczeń w Polsce od ponad trzech dekad kojarzy się z jednym. Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy właśnie ruszyła po raz 34., a na ulicach znów widać ludzi z czerwonymi serduszkami. Tym razem Jerzy Owsiak i jego ekipa zbierają fundusze pod hasłem „Zdrowe brzuszki naszych dzieci”. Cel jest konkretny: nowoczesna diagnostyka i leczenie chorób przewodu pokarmowego u najmłodszych. To, co kiedyś było spontaniczną akcją, dziś jest ogromną maszyną, która działa nie tylko w każdym polskim powiecie, ale i w sztabach na całym świecie. Scenariusz finału znamy na pamięć, ale on wciąż działa. Są koncerty, transmisje na żywo i oczywiście „Światełko do nieba”. Jednak to, co najciekawsze, od lat dzieje się na aukcjach internetowych. To tam toczy się prawdziwa walka o unikatowe przedmioty i spotkania, których nie dostanie się w żadnym sklepie.
W tym roku lista znanych nazwisk wspierających zbiórkę jest jak zwykle długa. W akcję angażują się najważniejsi dziennikarze, sportowcy i artyści. Swoje aukcje wystawili m.in. Robert Lewandowski, który regularnie przekazuje przedmioty na szczytny cel, czy Iga Świątek, której rakiety osiągają na licytacjach zawrotne sumy. Do tego dochodzą dziesiątki innych postaci ze świata mediów, które zamieniają swoją popularność na realne wsparcie dla szpitali. Siła tej imprezy tkwi w tym, że mimo upływu lat wciąż potrafi wyciągnąć Polaków z domów. Nawet jeśli ktoś nie wrzuca monet do puszki pod kościołem czy supermarketem, to prawdopodobnie zerka na licytacje w sieci. WOŚP stała się po prostu częścią naszej rzeczywistości. Pokazuje, że pomaganie nie musi być smutne i martyrologiczne – może być głośne, kolorowe i dawać realny efekt w postaci sprzętu medycznego, który ratuje życie dzieciom w całym kraju.
Kiedyś filantropia w Polsce kojarzyła się z cichym przelewem albo wrzuceniem monety do puszki. Potem na scenę weszli Omenaa Mensah i Rafał Brzoska, którzy pokazali, że pomagać można z takim samym rozmachem, z jakim zarządza się giełdową spółką. To nie jest duet, który prosi o uwagę – oni po prostu biorą sprawy w swoje ręce, zamieniając pomaganie w dobrze naoliwioną maszynę. Ich wspólne działania, skupione wokół Omenaa Foundation, to zupełnie nowa jakość na naszym podwórku. Do pomagania podchodzą pragmatycznie: liczy się efekt, logistyka i konkretne liczby. Najlepszym przykładem jest ich Wielka Aukcja Charytatywna. To impreza, na której najbogatsi Polacy nie tylko jedzą kolację w smokingach, ale przede wszystkim wyciągają portfele i licytują sztukę za miliony złotych. Można się zżymać na przepych, ale jeśli jedna taka noc finansuje stypendia dla setek dzieci czy budowę szkoły w Ghanie, to rachunek zysków i strat jest oczywisty.
Para nie ogranicza się tylko do wielkich gal. Kiedy wybuchła wojna, Rafał Brzoska nie poprzestał na zmianie zdjęcia profilowego. Wykorzystał potężną flotę i logistykę InPostu, by wysyłać realną pomoc tam, gdzie inni nie potrafili dotrzeć. Z kolei Omenaa Mensah od lat konsekwentnie buduje edukację tam, gdzie szanse na start są bliskie zeru. Jasne, krytycy zawsze znajdą powód do uszczypliwości, wytykając im luksusowy styl życia. Oni jednak zdają się tym nie przejmować. Ich filozofia jest prosta: najbogatsi mają obowiązek się dzielić, a luksus może i powinien służyć innym. Zdjęli z dobroczynności łatkę „skromnego milczenia” i zastąpili ją nowoczesnym, wpływowym nurtem. Robią to głośno, skutecznie i na własnych zasadach, udowadniając, że w filantropii, tak jak w biznesie, skala ma znaczenie.
Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, niektórzy idą w stronę drogich gadżetów, a inni, jak Omenaa Mensah i Rafał Brzoska, stawiają na to, co dziś najtrudniej kupić – swój prywatny czas. Po sukcesie ubiegłorocznego weekendu golfowego, para postanowiła tym razem zaproponować coś zupełnie innego. Zamiast oficjalnej kolacji w błysku fleszy, postawili na nieformalne i kameralne spotkanie, które odbędzie się z dala od wścibskich kamer i mediów.
Zwycięzcy tej licytacji spędzą czas w prywatnym świecie Omeny Mensah i Rafała Brzoski — dokładnie tam, gdzie na co dzień bywają tylko najbliżsi. To kameralne spotkanie w swobodnej, nieformalnej atmosferze. Bez fleszy, bez oficjalnej oprawy i bez scenariusza
Zwycięzca aukcji trafi do świata, który na co dzień jest zarezerwowany wyłącznie dla rodziny i najbliższych przyjaciół pary. Scenariusz? W zasadzie go nie ma. Ma być swobodnie, naturalnie i bez zbędnej spiny. Co ciekawe, w planach jest nie tylko wspólna rozmowa, ale i rozgrywki w gry planszowe, a o to, by nikt nie siedział w ciszy, zadba profesjonalny DJ. To dość odważne i świeże podejście – pokazanie się od tej najbardziej ludzkiej, domowej strony.
Gospodarze ugoszczą swoich gości i zaproszą do wspólnego spędzania czasu tak, jak robią to prywatnie — naturalnie, bez dystansu i bez pośpiechu. — czytamy
Taka formuła najwyraźniej trafiła w dziesiątkę, bo aukcja biznesmena i prezenterki błyskawicznie stała się jedną z najpopularniejszych na platformie. Wystarczyło zaledwie kilkadziesiąt godzin, by licytacja przebiła pułap 200 tysięcy złotych, co w momencie pisania tekstu czyni ją najdroższą pozycją na liście WOŚP.
Bez dress code’u. Bez planu minutowego. Bez obowiązkowych punktów programu. Tylko dobra energia, prywatna przestrzeń i doświadczenie, które nie zdarza się przypadkiem — informują twórcy aukcji
Widać, że ludzie są gotowi zapłacić ogromne pieniądze nie za luksusowe przedmioty, ale za autentyczność i bezpośredni kontakt. Możliwość wejścia w prywatną sferę najbogatszego polskiego małżeństwa, bez asysty ochrony i sztywnej etykiety, to dla wielu gratka warta każdych pieniędzy. A że przy okazji ogromna suma zasili konto fundacji Jerzego Owsiaka, to mamy tu klasyczną sytuację, w której wygrywają wszyscy.
