NFL
Cały świat patrzy z niepokojem 😱
Gdy administracja Donalda Trumpa podejmowała decyzję o zbrojnym uderzeniu, w Waszyngtonie panował ogromny optymizm. Głównym założeniem strategów było szybkie zneutralizowanie irańskiego programu nuklearnego i przejęcie kontroli przez prozachodnie frakcje. Rzeczywistość frontowa okazała się jednak dla Pentagonu bezlitosna.
— Amerykańscy decydenci, w tym sam prezydent, naiwnie uwierzyli, że precyzyjne uderzenie w irańską wierchuszkę automatycznie wywoła falę sprzyjających Ameryce przewrotów — mówi w rozmowie z Gońcem gen. Leon Komornicki.
— Zamiast spójnej, wielopoziomowej strategii, wdrożono bardzo ryzykowne rozwiązania krótkoterminowe. Cała ta kowbojska akcja kompletnie rozminęła się z twardą bliskowschodnią rzeczywistością — dodaje były wiceszef Sztabu Generalnego WP.
Fiasko amerykańskiej dyplomacji i triumf Kremla
Brak analitycznej wizji dalszych kroków sprawił, że Stany Zjednoczone wpadły w strategiczny ślepy zaułek. Zamiast odepchnąć Chiny od potężnych złóż irańskiej ropy, wymiana ciosów i blokady szlaków tranzytowych wywołały gigantyczne perturbacje rynkowe, na których najbardziej korzystają rywale wolnego świata.
— Waszyngtoński plan osłabienia chińskich wpływów i przejęcia kontroli nad rynkiem węglowodorów zakończył się spektakularną porażką — diagnozuje w programie “Punkty Zapalne” gen. Komornicki.
— Rozpoczęto niemal rozbójniczą wojnę bez jasno zdefiniowanych celów militarnych, kompletnie ignorując skomplikowane interesy polityczne i handlowe pozostałych graczy na tej szachownicy — podsumowuje ekspert.
Twierdza nie do zdobycia i zjednoczony naród
Najboleśniejszą weryfikacją możliwości amerykańskiego wywiadu okazało się rażące niezrozumienie mechanizmów socjologicznych. Zamiast oddolnej rewolucji przeciwko aparatowi reżimu, zagrożenie z zewnątrz zamroziło wewnętrzne konflikty, a społeczeństwo błyskawicznie stanęło murem za swoimi liderami.
— Przeprowadzając ten niekalkulowany atak, Amerykanie uderzyli w niesamowicie dumny naród, który odczytał to jako starcie o własne przetrwanie — zauważa gen. Leon Komornicki.
— Obywatele wcale nie wymówili posłuszeństwa władzom w Teheranie. Wręcz przeciwnie, społeczeństwo jeszcze mocniej zrosło się z państwowymi strukturami bezpieczeństwa, stając do bezwarunkowej walki — ocenia rozmówca Gońca.
Widmo operacji lądowej gorszej niż Wietnam
Konflikt wymknął się spod kontroli, a dowództwo w USA stoi dziś przed niewyobrażalnie trudnym dylematem. Bombardowania z powietrza nie wystarczają do wymuszenia kapitulacji, a inwazja lądowa w górzystym kraju zamieszkanym przez ponad 90 milionów zmotywowanych obywateli oznaczałaby samobójczy krok.
— Wygranie wojny bez przeprowadzenia decydującej operacji lądowej to z taktycznego punktu widzenia czysta mrzonka — mówi Gońcowi gen. Komornicki.
— Jednocześnie, inwazja sił lądowych na Iran zakończyłaby się dla Waszyngtonu rzezią bez porównania gorszą niż Wietnam, Irak czy Afganistan. Można zbombardować fabryki, ale militarne pokonanie tego specyficznego narodu i siłowe zdobycie jego państwa jest zadaniem absolutnie niewykonalnym — kwituje polski dowódca.
