NFL
Będzie El Clasico w finale Pucharu Króla ‼️ FC Barcelona wygrała 1:0 z Atletico Madryt po golu Ferrana Torresa ⚽ Robert Lewandowski wszedł na boisko w drugiej połowie, a Wojciech Szczęsny zachował czyste konto
Tylko jedna bramka padła w rewanżowym meczu półfinałowym Pucharu Króla. Po remisie 4:4, FC Barcelona pokonała w Madrycie Atletico 1:0 i awansowała do finału.
Po wtorkowym awansie do finału Pucharu Króla na rywala czekał Real Madryt. Po pierwszym meczu półfinałowym Barcelony z Atletico Madryt niewiele było wiadomo. Remis 4:4 sprawiał, że w spotkaniu rewanżowym trudno było wskazać faworyta. “Blaugrana” miała jednak w pamięci ostatni mecz ligowy w Madrycie i pewną wygraną 4:2, która zespół Diego Simeone pozbawiła szans zdobycia mistrzostwa Hiszpanii.
Jeśli ktoś liczył na strzeleckie popisy, ten mógł się czuć mocno zawiedziony. Barcelona nie kwapiła się do szybkiego ataku. Natomiast Atletico pod bramką Wojciecha Szczęsnego niewiele było w stanie zdziałać. Stąd też nie może dziwić, że w premierowej odsłonie gospodarze oddali zaledwie jedno niecelne uderzenie.
Więcej szans wykreowali sobie podopieczni Hansiego Flicka. Z ławki obserwował wszystko Robert Lewandowski. Polak mógł tylko westchnąć, kiedy w 12. minucie Lamine Yamal uderzył z dystansu. Piłka w niewielkiej odległości minęła bramkę. Z kolei dziewięć minut później w dobrej sytuacji przestrzelił Jules Kounde.
Młody zawodnik w ostatnich meczach nie grał na miarę oczekiwań. W spotkaniu z Atletico pokazał się z bardzo dobrej strony. Tak było w 27. minucie, kiedy Yamal prostopadle zagrał do Ferrana Torresa, a ten w sytuacji sam na sam uderzył obok bramkarza, otwierając wynik gry.
Goście mogli pójść za ciosem. Po dwóch kwadransach pod bramką Juana Musso doszło do dużego zamieszania. Żaden z zawodników “Blaugrany” nie był w stanie oddać strzału finalizującego dobrą akcję. Natomiast przed przerwą Raphinha wpadł w pole karne, lecz strzał z ostrego kąta odbił bramkarz.
Po zmianie stron Atletico w końcu starało się ruszyć do bardziej zdecydowanego natarcia. W 52. minucie powinien być remis. Alexander Sorloth znalazł się w sytuacji sam na sam ze Szczęsnym, ale uderzył w boczną siatkę. W tej sytuacji goście mieli mnóstwo szczęścia.
Barcelona odpowiedziała po trzech minutach. Raphinha nie zdecydował się na podanie do Ferrana Torresa, tylko sam sfinalizował akcję. Strzał z siedmiu metrów Musso sparował na rzut rożny. W 69. minucie goście wrócili z dalekiej podróży. W sytuacji sam na sam do siatki trafił Sorloth. Sędzia momentalnie odgwizdał spalonego i, jak pokazały powtórki, miał rację.
Drużyna Hansiego Flicka skupiała się na rozbijaniu dość chaotycznych ataków Atletico. Pomóc w tym miał Robert Lewandowski, który w 74. minucie pojawił się na boisku. Gospodarze nie byli w stanie zagrozić Wojciechowi Szczęsnemu.
