Connect with us

NFL

Bardzo pewne zwycięstwo, brawo Iga 😍💪💪 ➡

Published

on

Właśnie taką Igę Świątek chcemy oglądać w każdym meczu Australian Open! Polka nie rozegrała bezbłędnego meczu, zdarzały jej się wpadki, złe decyzje przy wykończeniu i wreszcie kuriozalna akcja przy siatce w pierwszym secie, ale najważniejsze jest to, że świetnie wychodziła z opresji i odpowiedziała na pytania o kryzysie. Już teraz Świątek może cieszyć się z awansu do trzeciej rundy po wygranej 6:2, 6:3. Wiadomo już, kto będzie jej rywalką. Czeka nas prawdziwy hit!

Pierwsza runda Australian Open w wykonaniu Igi Świątek być może nie zasiała jeszcze niepokoju w sercach polskich kibiców, ale pokazała, że tegoroczny start w Melbourne może nie przypominać początku turnieju z zeszłego roku. Wówczas Polka w pierwszym tygodniu była absolutną dominatorką, jednak w meczu z Yue Yuan było dużo trudniej.

Chinka postawiła faworytce niespodziewanie trudne warunki i nawet serwowała po wygranie pierwszego seta, ale Świątek wybroniła się po tie-breaku. Ale i drugi set nie był spacerkiem, choć nasza reprezentantka wyglądała, jakby narzekała na pewien dyskomfort z uwagi na… krój swojego stroju.

Przed meczem z Marie Bouzkovą na John Cain Arena Świątek wyszła na kort już w nowym komplecie meczowym. Czeszka miała być niewygodną rywalką, a internauci zwracali uwagę na fakt, że jest ona jedną z najlepiej returnujących tenisistek w całym cyklu WTA. Wiceliderka rankingu musiała bardzo uważać na to, by nie tracić punktów bezpośrednio po returnach, które mogły stanowić groźną broń oponentki.

Tuż po losowaniu Iga Świątek wybrała serwis, chcąc jak najszybciej zyskać przewagę nad przeciwniczką. Choć właśnie wprowadzanie piłki do gry w jej wykonaniu doczekało się wielu słów krytyki w ostatnich tygodniach, to cieszyć mógł fakt, że nasza reprezentantka wciąż czuje się pewnie przy własnym serwisie i wie, że może on być groźną bronią w jej tenisowym arsenale. Tego samego nie można za to powiedzieć o Bouzkovej.

Polka rozpoczęła mecz od bardzo dobrego gema serwisowego, a już chwilę później wywalczyła sobie dwie szanse na przełamanie po chybotliwych podaniach ze strony Czeszki. Wykorzystała już drugą z nich, co mogło napawać polskich fanów optymizmem. Początek spotkania stał pod znakiem absolutnej dominacji naszej tenisistki i właśnie w takiej formie chcielibyśmy oglądać ją aż do samego końca spotkania, a najlepiej całego turnieju.

Problem w tym, że kłopoty pojawiły się już w kolejnym gemie, przy kolejnym serwisie Świątek. Choć rywalka miała momentami nieco szczęścia, a piłka tańczyła na taśmie, to im dalej w gema, tym gorzej wyglądała dyspozycja serwisowa drugiej rakiety świata.

Na szczęście z “pomocą” przychodziła także sama Bouzkova, która pomimo dobrego wejścia w swojego kolejnego gema serwisowego popełniła na koniec dwa podwójne błędy na wagę kolejnej straty podania. Przy stanie 4:2 w gemach i podaniu Igi Świątek doszło do absolutnie kuriozalnej sytuacji.

Piłka wracająca po mocnym returnie zaskoczyła Igę Świątek, która postanowiła podbiec do siatki, podobnie jak Czeszka. Stojąc pół metra od siebie, obie podniosły rakiety, choć gdy Polka zdała sobie sprawę, że nie może już nic zrobić, od razu się wycofała. Zaskoczona tym rywalka przy próbie woleja… dotknęła siatki, przez co przegrała wymianę. Wydarzenie to nie było łatwe do oceny, ale sędzia orzekł po obejrzeniu powtórki, że punkt należy się Świątek.

Ostatecznie to wydarzenie nie zmieniło obrazu pierwszego seta, który zakończył się jeszcze jednym przełamaniem na korzyść naszej reprezentantki. Wynik 6:2 dobrze oddawał to, co działo się na korcie. Precyzyjne zagrania kątowe w wykonaniu Świątek często okazywały się poza zasięgiem rywalki. Bouzkovej niejednokrotnie brakowało ledwie kilkunastu centymetrów, ale Polka była po prostu do bólu skuteczna, co należało pochwalić.

Za to w momencie, gdy należało spodziewać się jej przejścia do ofensywy, czyli już na początku drugiego seta, niespodziewanie to reprezentantka Czech wywalczyła pierwsze przełamanie po słabszym gemie serwisowym Polki. Choć kibice mogli obawiać się, czy nie powtórzy się scenariusz z meczów z Coco Gauff i Belindą Bencic w United Cup, tym razem nic takiego nie miało miejsca.

to dzięki temu, że Świątek zareagowała na utratę serwisu wręcz wzorowo, wygrywając od razu dwa gemy z rzędu. Narzuciła prędkości wymian, przy których rywalka nie była w stanie utrzymać tempa. Taka gra znów mogła się podobać, zwłaszcza że od tego momentu Polka wpadła w zwycięski trans.

Bouzkova, gdy wyszła na prowadzenie 3:1 w drugim secie, nie mogła się spodziewać, że od tego momentu przegra aż pięć gemów z rzędu. Iga Świątek zameldowała się w trzeciej rundzie, w której zagra z rozstawioną z numerem 31. Anną Kalinską. I to będzie jeden z hitów tej fazy Australian Open

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 Myjoy247