NFL
Bądźmy czujni, bo kto wie, może niedługo pozwolą Jakubowi Błaszczykowskiemu powtórzyć rzut karny z Euro 2016! Przecież skoro właśnie zabrano Senegalowi tytuł mistrza kontynentu, to co stoi na przeszkodzie? Tego, co się właśnie stało, świat jeszcze nie widział. Spójrzcie zresztą sami. 🟥 Link w komentarzu👇
Bądźmy czujni, bo kto wie, może niedługo pozwolą Jakubowi Błaszczykowskiemu powtórzyć rzut karny z Euro 2016! Przecież skoro właśnie zabrano Senegalowi tytuł mistrza kontynentu, to co stoi na przeszkodzie? Tego, co się właśnie stało, świat jeszcze nie widział. Spójrzcie zresztą sami.
Ze sporym zaciekawieniem śledziłem mecze ostatniej edycji Pucharu Narodów Afryki. Okres świąteczno-noworoczny, w sporcie nie dzieje się tak wiele, jak zwykle, a tu w Maroko po boiskach biegają naprawdę wyśmienici piłkarze. A do tego wyjątkowy, niepowtarzalny klimat imprezy. Szkoda tylko, że po dwóch miesiącach… postanowiono ją zrujnować!
Wróćmy jeszcze do scen, które wydarzyły się w wielkim finale. A w zasadzie w jego końcówce. Gol dla Senegalu nie zostaje uznany, za chwilę sędzia dyktuje rzut karny dla Maroka i chociaż obie decyzje zdecydowanie dało się obronić, to na murawie rozpętuje się istna burza. Senegalczycy się wściekli, postanowili zejść z murawy i dopiero po dobrych kilkunastu minutach słownych przepychanek zgodzili się kontynuować grę. A to był dopiero początek.
Właśnie wtedy Brahim Diaz uznał, że zakończy wszystko w iście hollywoodzkim stylu. A w zasadzie to chyba przypomniały mu się słowa Porucznika Borewicza.
“Wyobraź sobie, że jestem piłkarzem. Boisko, pełno ludzi, ja tyle od ziemi wyskakuję, cała drużyna druga na mnie, ja ich wymijam, wiesz, ofsajd i gol, strzelam gola” — piłkarz Realu w głowie mógł wypowiedzieć podobną kwestię, a w efekcie wykonał jedenastkę w stylu legendarnego Antonina Panenki. Problem w tym, że bramkarz nawet nie ruszył się z miejsca, piłka sama wpadła w jego ręce i sędzia musiał zarządzić dogrywkę.
W dogrywce to Senegalczycy wywalczyli złote medale, ale to nie ma już żadnego znaczenia. Po dwóch miesiącach przy zielonym stoliku ktoś postanowił bowiem, że wspominane krążki za triumf w wielkiej imprezie mogą spakować i wysłać pocztą do Maroka.
Dwa miesiące zajęła afrykańskim oficjelom analiza tego, co wydarzyło się w wielkim finale. Czy Senegalczycy zachowali się nieprofesjonalnie, złamali przepisy i nie powinni schodzić z murawy? Jasne, tu nikt nie ma wątpliwości. Tylko jeśli gra była kontynuowana, a oni w zasadzie nie wpłynęli na wynik meczu, to kto wpadł na pomysł, by teraz odebrać im złote medale?
