NFL
Ależ thriller w walce o półfinał PlusLigi! Aluron CMC Warta Zawiercie po dwóch setach prowadziła 2:0 z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, jednak goście we wspaniałym stylu zdołali doprowadzić do tie-breaka. W to, co się działo w decydującym secie, aż trudno uwierzyć! Wynik mówi wszystko. 🟥 Link w komentarzu👇
Ależ thriller w walce o półfinał PlusLigi! Aluron CMC Warta Zawiercie po dwóch setach prowadziła 2:0 z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, jednak goście we wspaniałym stylu zdołali doprowadzić do tie-breaka. W to, co się działo w decydującym secie, aż trudno uwierzyć! Wynik mówi wszystko.
Spotkanie Aluronu CMC Warty Zawiercie z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle zamykało pierwsze mecze ćwierćfinałowe. Do tej pory PGE Projekt Warszawa pokonał 3:0 Jastrzębski Węgiel, Asseco Resovia takim samym stosunkiem wygrała z Indykpolem AZS Olsztyn, a Bogdanka LUK Lublin również do zera zwyciężyła ze Skrą Bełchatów.
W niedzielne starcie lepiej weszła drużyna ZAKSY — po bardzo dobrym początku prowadziła aż 7:2. Wtedy jednak zaczęli rozkręcać się także gospodarze, którzy, m.in. dzięki dobrym atakom Bartosza Kwolka, doprowadzili do remisu 10:10. Następnie przez pewien czas gra toczyła się punkt za punkt, jednak w kluczowym momencie inicjatywę znów przejęła drużyna Aluronu CMC Warty Zawiercie.
Odskoczyła ona rywalom (19:16) i tej przewagi pilnowała już do końca pierwszej partii. Ostatecznie po złej zagrywce Quinna Isaacsona gospodarze zwyciężyli 25:22.
Przez prawie cały drugi set oba zespoły szły niezwykle równo — żadna z ekip nie umiała zbudować wyraźnej przewagi (jedynie na początku gospodarze mieli w pewnym momencie trzy punkty przewagi, jednak ZAKSA szybko odrobiła stratę). Taki stan rzeczy utrzymywał się do samej końcówki partii, a konkretnie do stanu 21:21. Wtedy to zepsuł zagrywkę Jakub Szymański, skutecznym blokiem popisał się Bartłomiej Bołądź, a Rafał Szymura zaatakował w aut. Aaron Russell zaliczył jeszcze pomyłkę w polu serwisowym, jednak chwilę później zwycięstwo Aluronu CMC Warty Zawiercie w drugim secie przypieczętował Kwolek.
W trzecim secie zawodnicy ZAKSY wiedzieli, że muszą zaryzykować. Bardzo ważne było wejście na zagrywkę Jakuba Szymańskiego przy stanie 11:10 dla gości. Wtedy punkt dołożył jeszcze Szymon Jakubiszak, a sam Szymański posłał asa serwisowego. Dzięki temu przewaga gości urosła do trzech punktów, a po błędzie w ataku Russella niedługo później wynik wynosił 18:14 dla podopiecznych Andrei Gianiego.
Dodatkowo zablokowany został Bołądź, a po asie serwisowym Kamila Rychlickiego ZAKSA prowadziła 21:15. Dzięki trzem świetnym zagrywkom Szymańskiego w końcówce goście wygrali cały set 25:18.
W czwartej partii goście poszli za ciosem — grali bardzo skutecznie, a dodatkowo rywale popełniali dużo błędów własnych. Choć bywały momenty, że zawodnicy Michała Winiarskiego punktowali seryjnie, to w zasadzie ZAKSA spokojnie kontrolowała przebieg zdarzeń i ostatecznie zwyciężyła 25:20, doprowadzając do tie-breaka.
W nim zaś emocji było co niemiara. ZAKSA obroniła aż dwie piłki meczowe i po grze na przewagi wygrała 22:20. Ostatnie dwa punkty zdobyła po tym, jak… dwukrotnie skutecznie wykorzystała challenge. To oznacza, że przed rewanżem u siebie drużyna Andrei Gianiego jest w świetnej sytuacji.
