NFL
Ależ mecz! 114 minut horroru 👀😳 ➡
Zaciśnięta pięść Jana Zielińskiego powędrowała do góry, jego krzyk słychać było daleko poza kortem. Tak zareagował, gdy w parze z Lukiem Jonhsonem wygrał drugiego seta półfinału Australian Open. I choć to Jason Kubler z Markiem Polmansem wygrali 6:2, 3:6, 6:3, tamten moment dobitnie pokazał, ile siły drzemie w niedawnym bohaterze reprezentacji Polski. Po cudownym początku finałowej partii wszystko mogłoby skończyć się inaczej, ale Kubler postanowił wykorzystać broń, której Zieliński i Jonhson nie mieli prawa posiadać
Jan Zieliński i Luke Johnson rozgrywają dopiero drugi wspólny turniej, a już awansowali do wielkoszlemowego półfinału. Polsko-brytyjska para świetnie odnalazła się w Melbourne i sensacyjnie pokonała faworytów Marcelo Arevalo i Mate Pavicia. Dzięki temu otworzyła się przed nimi szansa na grę w wielkim finale Australian Open.
Tym razem na ich drodze stanęli reprezentanci gospodarzy. Jason Kubler i Marc Polmans, ale Zieliński doskonale wie, jak gra się na tym etapie Wielkiego Szlema. Polak był już w finale w Melbourne, w którym przegrał z Rinkym Hijikatą i… Jasonem Kublerem. Marzył o rewanżu w półfinale, a następnie o zgarnięciu upragnionego tytułu. Stawka meczu była ogromna. Na zwycięzców czekali już Christian Harrison oraz Neal Skupsk
Początek spotkania brutalnie zweryfikował plany polsko-brytyjskiej pary. Choć Zieliński i Johnson zapisali na swoje konto pierwszego gema, potem na korcie rządzili już tylko Jason Kubler i Marc Polmans. Doświadczeni reprezentanci gospodarzy całkowicie zdominowali seta, wygrywając aż pięć kolejnych gemów.
Australijczycy dwukrotnie przełamali serwis Zielińskiego i Johnsona i pewnie wygrali pierwszego seta 6:2. Zieliński z partnerem wyglądali na bezradnych wobec tak dysponowanych przeciwników.
Było jasne, że aby w ogóle myśleć o odwróceniu losów meczu i awansie do finału, muszą drastycznie poprawić skuteczność własnego podania i zacząć sprawiać jakiekolwiek problemy rywalom przy returnie.
Drugi set przyniósł oczekiwany zwrot. Polak i Brytyjczyk wreszcie złapali właściwy rytm. Najpierw pewnie wygrali własne podanie, a chwilę później przełamali serwis gospodarzy. Najważniejszy moment nastąpił jednak w trzecim gemie.
Zieliński i Johnson musieli bronić aż trzech break pointów, ale wytrzymali ciśnienie. Wybronili się, objęli prowadzenie 3:0 i tej przewagi już nie oddali, wygrywając partię 6:3. Reakcja Zielińskiego mówiła wszystko. Polak z zaciśniętą pięścią aż podskoczył z radości, wyraźnie nakręcony przed decydującym starciem.
Niesamowity scenariusz w decydującym secie
Trzeci set rozpoczął się dla nich wymarzonym scenariuszem. Od razu przełamali wyraźnie zdenerwowanych Australijczyków. Wtedy jednak Jason Kubler postanowił wykorzystać atut własnej publiczności. Dał sygnał trybunom, prosząc o głośniejszy doping. To poskutkowało. Gospodarze dostali nowy impuls, wygrali dwie ważne akcje przy serwisie rywali i błyskawicznie odrobili straty, przełamując powrotnie.
Zażarta walka trwała aż do ósmego gema. Wówczas przy serwisie Johnsona napędzeni dopingiem i świetnie dysponowanym w tamtym momencie Polmansem gospodarze wypracowali dwa break pointy. Na trybunach zrobiło się jeszcze głośniej, kibice czuli, że są świadkami najważniejszego momentu w meczu. I tak się stało. Australijczycy wykorzystali drugą piłkę na przełamanie, a przy swoim serwisie również drugą piłkę meczową i to oni zameldowali się w wielkim finale Australian Open.
