NFL
Aleksander Zniszczoł ujawnił, co go spotkało ➡
Aleksander Zniszczoł w sobotę zaliczył najlepszy występ w sezonie 2025/2026. Polak po raz pierwszy awansował do drugiej serii i zdobył premierowe punkty Pucharu Świata. Po zakończeniu rywalizacji w rozmowie z portalem Skijumping.pl nie ukrywał ulgi. Jednocześnie przyznał, że w ostatnich tygodniach zmaga się z olbrzymim hejtem. Wiadomości, jakie otrzymuje są tak obrzydliwe, że 31-latek boi się o bezpieczeństwo swojego dziecka.
Przypomnijmy, że w marcu ubiegłego roku Zniszczoł na antenie TVN-u przyznał, że cieszy go pożegnanie Thomasa Thurnbichlera, a ponadto ostro ocenił austriackiego szkoleniowca. Kibicom szczególnie mocno zapadły w pamięć deklaracje o tym, że wraz ze zmianą trenera do kadry wróci “dobra atmosfera”, co przełoży się na bardzo dobre wyniki. Niestety, jak pokazuje sezon już pod wodzą Macieja Maciusiaka, poprawy nie widać.
Ciężko powiedzieć, czy teraz powiedziałbym to samo. Może po prostu ubrałbym to w inne słowa. Wracając do domu z Planicy, jak zrobiła się taka burza, oglądałem to i słuchałem wiele razy i nie powiedziałem nic innego, co było powiedziane przez Adama [Małysza], trenera czy inne osoby wcześniej. Nie powiedziałem nic nowego, a opinia publiczna oparła się na mnie. I to mi dało popalić — zdradził jakiś czas temu 31-latek.
Na pewno nie jest to miłe i odczuwam, że to się ciągnie już od tej Planicy do teraz. Gdy było “bum”, to wtedy cokolwiek bym nie powiedział i tak byłoby źle. Starałem się więc to wyciszyć, ale niektóre osoby mi na to nie pozwalały. Pisałem do Thomasa [Thurnbichlera]. Nie chciałem nic złego powiedzieć, bądźmy ludźmi, szanujmy się. Nie była to dla mnie łatwa sytuacja i wiem, że się to ciągnie. A co na to poradzę? Aktualnie chyba nic — dodawał.
Jego tłumaczenia nie spotkały się jednak z ciepłym przyjęciem ze strony kibiców. Wręcz przeciwnie. Wpływ na to miały jednak przede wszystkim koszmarne wyniki uzyskiwane przez Zniszczoła, który na jakiś czas wypadł nawet z Pucharu Świata. Czarę goryczy przelał występ na mamucie w Oberstdorfie, gdzie polski skoczek uzyskał w zawodach… 138 m.
Mimo to 31-latek zacisnął zęby i w Willingen prezentuje się znacznie lepiej. W sobotnich kwalifikacjach był najlepszym z Polaków, a następnie jako jedyny z Biało-Czerwonych awansował do drugiej serii i wywalczył swoje pierwsze punkty, zajmując 28. lokatę. Po zakończeniu rywalizacji w rozmowie z portalem skijumping.pl skoczek stwierdził, że musiał się “poskładać”. Zdradził również, że zmaga się z olbrzymim hejtem i boi się o swoją córkę.
