NFL
Adrian Meronk, czołowy golfista, utknął w Dubaju z powodu zamkniętej przestrzeni powietrznej. Sytuacja w regionie jest dynamiczna i niepewna.
Jutro [w niedzielę] mam lecieć na turniej do Hongkongu, ale na razie przestrzeń powietrzna jest zamknięta i zobaczymy, co będzie dalej — mówi nam Adrian Meronk, który na co dzień mieszka w Dubaju. I na razie nie może się stamtąd ruszyć. Golfista dokładnie opisuje nam to, co się tam dzieje i przytacza relacje m.in. swojego trenera, który mieszka w Abu Zabi. Tam jest jeszcze gorzej. — Ewakuowano ludzi — zaczyna.
W sobotę rano Izrael i USA zaatakowały Iran. Prezydent USA Donald Trump, w nagraniu opublikowanym wkrótce po rozpoczęciu ataków, powiedział, że siły amerykańskie prowadzą “masową i ciągłą operację”, wymierzoną w armię Iranu. Wezwał naród irański do przejęcia władzy w kraju.
Po kilku godzinach od ataku na Iran, światowe media zaczęły również donosić o wybuchach w Dubaju czy w Abu Zabi. M.in. z tego powodu PLL LOT zawrócił samolot, który leciał z Warszawy do Dubaju. O aktualną sytuację w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, w których przebywają tysiące Polaków, pytamy Adriana Meronka.
Czołowy golfista świata w Dubaju mieszka już od kilku lat. I mimo że często nie ma go w ZEA, bo bierze udział w turniejach na całym świecie, to akurat teraz trafił na kryzysowy moment.
Jestem w Dubaju cały czas. Akurat jutro [w niedzielę] mam lecieć na turniej do Hongkongu, ale na razie przestrzeń powietrzna jest zamknięta i zobaczymy, co dalej będzie — mówi nam wciąż niepewny swojej sytuacji Adrian Meronk.
Jeszcze gorzej jest w oddalonym o 140 km od Dubaju Abu Zabi. Tam światowe media donoszą o regularnych eksplozjach, co potwierdza nam najlepszy polski golfista.
— Mój trener mieszka w Abu Zabi i od rana słyszał ponad 20 wybuchów rakiet — dodaje Meronk. Mówi również o niepokojącej sytuacji w samym Dubaju.
