NFL
A jednak!
Jolanta Kwaśniewska to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci publicznych w Polsce ostatnich dekad. Urodziła się 3 czerwca 1955 roku w Gdańsku i z wykształcenia jest prawniczką, absolwentką Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego.
Szerokiej publiczności dała się poznać przede wszystkim jako Pierwsza Dama Rzeczypospolitej Polskiej w latach 1995–2005, jako żona prezydenta Aleksander Kwaśniewski. W tej roli przez dwie kadencje towarzyszyła mężowi w oficjalnych wizytach i reprezentacji państwa, ale szybko zbudowała własną przestrzeń działalności społecznej i charytatywnej, nie ograniczając się jedynie do wizerunku „prezydentowej”.
Już w czasie pełnienia funkcji pierwszej damy założyła Fundację „Porozumienie bez barier” – organizację, która przez lata wspierała ludzi niepełnosprawnych, chorych, dzieci z trudnych środowisk oraz prowadziła kampanie prozdrowotne i edukacyjne (m.in. programy dotyczące profilaktyki raka piersi czy akcje integracyjne dla młodzieży).
Po zakończeniu urzędowania męża Kwaśniewska nie wycofała się z życia publicznego. Powracała do prowadzenia własnej działalności gospodarczej, była gospodynią programów telewizyjnych, m.in. „Lekcja stylu” na TVN Style, a także współprowadziła program z udziałem córki Aleksandry.
Jej działalność społeczna i publiczna – łącząca akcje charytatywne, promowanie równych szans i wsparcie dla grup wykluczonych – przyniosła jej liczne krajowe i zagraniczne odznaczenia, a w sondażach Polaków często bywa wymieniana jako jedna z najbardziej pamiętanych i cenionych pierwszych dam w historii III RP.
Choć minęło wiele lat od czasu zakończenia kadencji prezydenckiej jej męża, Jolanta Kwaśniewska pozostaje aktywną postacią publiczną, łącząc działalność społeczną z obecnością w mediach i własnymi projektami, co czyni ją przykładem kobiety, która potrafi łączyć życie rodzinne, działalność charytatywną i aktywność publiczną w jednym.
Jolanta Kwaśniewska, Aleksander Kwaśniewski, fot. Kapif
Aleksander Kwaśniewski o małżeństwie
Aleksander Kwaśniewski po latach wielokrotnie podkreślał, że najważniejszym wydarzeniem w jego życiu prywatnym nie była żadna kampania wyborcza ani moment zaprzysiężenia, lecz ślub zawarty 23 listopada 1979 roku z Jolanta Kwaśniewska. W jego ocenie to właśnie małżeństwo – trwające już niemal pół wieku – okazało się doświadczeniem o większym ciężarze egzystencjalnym niż najbardziej spektakularne sukcesy polityczne.
Związek ten nie był jednak historią pozbawioną napięć od samego początku. Kwaśniewski przyznawał, że gdy poznali się z przyszłą pierwszą damą, nie był jedynym kandydatem do jej serca. Jolanta miała wówczas partnera, a on sam musiał wykazać się determinacją i cierpliwością, by przekonać ją do siebie. Ten wątek bywa przez niego wspominany z nutą autoironii, ale zarazem jako dowód, że relacje wymagają wysiłku i zaangażowania – również wtedy, gdy późniejsza biografia przybiera wymiar państwowy.
W refleksjach byłego prezydenta powraca przekonanie, że trwałość małżeństwa opiera się na kompromisie oraz uznaniu autonomii drugiej osoby. Mówi o tym bez patosu, czasem żartobliwie, wskazując, że jednym z fundamentów udanej relacji jest „nienarzucanie się swoją obecnością” – innymi słowy, umiejętność zachowania proporcji między bliskością a przestrzenią osobistą.
W rozmowie z Oliwierem Starczewskim dla magazynu „GQ” akcentował jeszcze jeden aspekt: znaczenie rodzinnego zaplecza dla funkcjonowania w polityce. Podkreślał, że możliwość powrotu do domu i skonfrontowania własnych decyzji z opinią żony oraz dorastającej córki była dla niego bezcenna.
— Bardzo sobie ceniłem, że mogłem wrócić do domu i usłyszeć, co sądzą o mojej pracy żona i nastoletnia córka, która też miała już swoje zdanie. I choć często się z nimi nie zgadzałem, to jednak otrzymywałem poważny sygnał, żeby wziąć pod uwagę inny punkt widzenia. Uważam, że polityk, który posiada ten rodzinny grunt, jest lepszym politykiem niż taki bez rodziny. I nie czynię tu do nikogo żadnej aluzji — mówił.
Z tej perspektywy rodzina jawi się w jego narracji nie jako element wizerunkowy, lecz jako realny punkt odniesienia – przestrzeń, w której polityk przestaje pełnić funkcję publiczną i poddaje się zwykłej, domowej weryfikacji. W czasach ostrych sporów i politycznych turbulencji to właśnie ta prywatna sfera miała stanowić dla niego stabilizujący fundament. Kwaśniewski sugeruje wręcz, że bez takiego oparcia trudniej zachować proporcje, dystans i zdolność do autorefleksji – cechy, które w polityce bywają równie cenne jak skuteczność.
Jolanta Kwaśniewska Aleksander Kwaśniewski, fot. EAST NEWS
Ledwo Trump skończył przemawiać a tu coś takiego. Nie do wiary jak potraktował Polskiego dyplomatę
Czytaj dalej
“Wsteczne 800 plus” za wychowanie dzieci. Ci seniorzy na liście beneficjentów
Czytaj dalej
Jolanta Kwaśniewska robi to każdej nocy
We wtorkowy wieczór odbyła się kolejna edycja gali Bestsellery Empiku – jednego z najważniejszych wydarzeń łączących świat literatury, muzyki i show-biznesu.
Jednak jednym z najbardziej zapamiętanych momentów wieczoru okazało się wystąpienie Jolanta Kwaśniewska. Była pierwsza dama, od lat obecna w życiu publicznym i ceniona za klasę oraz swobodę sceniczną, wręczała nagrody w dwóch prestiżowych kategoriach literackich – za najlepszy kryminał oraz w dziedzinie literatury pięknej.
To właśnie przed ogłoszeniem laureata w kategorii kryminał doszło do krótkiej, lecz szeroko komentowanej wymiany zdań na scenie. Kwaśniewska zdecydowała się na osobiste wyznanie, które wprowadziło do eleganckiej ceremonii nutę domowej szczerości. Przyznała, że jej wieczorne rytuały bywają naznaczone niepokojem – a źródłem tego napięcia nie są bynajmniej fikcyjne zbrodnie z kart powieści.
“Fantastyczna kategoria, którą kocham. Mój mąż się śmieje, że przed zaśnięciem zawsze oglądam jakiś straszny film. A ja właśnie wtedy mówię: ‘Kochany, jak oglądnę wiadomości, to muszę oglądnąć jakiś kryminał, żeby się uspokoić” – wyznała Jolanta Kwaśniewska.
Publiczność zareagowała śmiechem i brawami, a stojąca obok niej Katarzyna Grochola natychmiast podchwyciła ton wypowiedzi. W swoim charakterystycznym, autoironicznym stylu dopowiedziała:
“Oczywiście, ja to samo powtarzam swojemu, a mój jest tylko muzykiem” – podsumowała żartobliwie Katarzyna.
Ta krótka scena – balansująca między ironią a subtelnym komentarzem do rzeczywistości medialnej – pokazała, że nawet podczas gali o wysokim prestiżu jest miejsce na lekki dystans i inteligentny humor. Jednocześnie była to jedna z tych chwil, które wykraczają poza samą ceremonię wręczania nagród i na długo pozostają w pamięci uczestników.
