NFL
Trudno w coś takiego uwierzyć!
W sobotę 14 lutego Kacper Tomasiak po raz kolejny dał polskim kibicom powód do dumy. 19-latek wywalczył brązowy medal olimpijski, dokładając go do srebra zdobytego wcześniej na skoczni normalnej. Tym samym zakończył igrzyska z dwoma indywidualnymi krążkami. Jest to osiągnięcie, które na stałe zapisuje jego nazwisko w historii polskich skoków narciarskich.
Konkurs na dużym obiekcie od początku trzymał w napięciu. Po pierwszej serii Tomasiak plasował się tuż za podium, zajmując czwarte miejsce i tracąc niewiele do ścisłej czołówki. Decydująca okazała się druga próba. Polak oddał znakomity skok na odległość 138,5 metra, imponując zarówno techniką w locie, jak i pewnym lądowaniem. Wysokie noty za styl w połączeniu z daleką próbą pozwoliły mu przesunąć się na trzecią pozycję i przypieczętować olimpijski sukces.
Lepsi okazali się jedynie Słoweniec Domen Prevc oraz Japończyk Ren Nikaido, którzy tego dnia zaprezentowali wyjątkowo równą dyspozycję. Tomasiak jednak nie ustępował im determinacją, a jego występ w finałowej serii był jednym z najbardziej efektownych momentów konkursu.
Drugi medal wywalczony podczas jednej edycji igrzysk to wyczyn, który udał się w przeszłości tylko nielicznym Polakom. Osiągnięcie to nabiera dodatkowej wagi, jeśli weźmie się pod uwagę młody wiek zawodnika i fakt, że dla Tomasiaka były to dopiero pierwsze igrzyska olimpijskie. Jego postawa – spokój w kluczowych momentach, dojrzałość sportowa i odporność na presję – spotkały się z uznaniem ekspertów oraz działaczy obecnych na trybunach.
Sukces Tomasiaka wywołał ogromne emocje wśród kibiców w kraju i za granicą. Media społecznościowe wypełniły się gratulacjami, a eksperci podkreślali, że Polska zyskała nowego lidera kadry na kolejne lata. Dwa medale zdobyte w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo nie tylko potwierdziły jego talent, ale również pokazały, że polskie skoki narciarskie wciąż potrafią dostarczać wielkich chwil na najważniejszych światowych arenach.
Kacper Tomasiak, fot. Iwanczuk/Sport/REPORTER
Trwają Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026
Pierwsze dni rywalizacji podczas Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026 rozgrywanych w Mediolan oraz Cortina d’Ampezzo przyciągnęły przed telewizory i ekrany urządzeń mobilnych miliony widzów na całym świecie. Uroczystości otwarcia oraz pierwsze finały zimowych konkurencji cieszyły się wyjątkowo dużym zainteresowaniem, a nadawcy już mówią o rekordowych wynikach oglądalności.
Amerykańska stacja transmitująca zmagania olimpijczyków poinformowała o imponującym wzroście widowni. Średnia liczba odbiorców w ciągu pierwszych pięciu dni była aż o 93 procent wyższa niż w tym samym okresie poprzednich zimowych igrzysk. Dziennie przekaz śledziło przeciętnie 26,5 miliona osób — a dane te nie obejmują jeszcze użytkowników korzystających z platform streamingowych i transmisji internetowych, gdzie zainteresowanie również jest bardzo wysokie.
Polska reprezentacja prezentuje się w tym roku wyjątkowo licznie. Około 60 zawodniczek i zawodników rywalizuje w dwunastu dyscyplinach, co oznacza wyraźnie większą kadrę niż cztery lata temu. Wraz z liczebnością rosną też nadzieje kibiców, którzy liczą na kolejne sukcesy biało-czerwonych.
Krajowy nadawca publiczny przygotował szeroką ofertę relacji — ponad 200 godzin transmisji w TVP1, TVP2 oraz TVP Sport. Równolegle rozwijana jest oferta online, tak aby umożliwić śledzenie zawodów na różnych urządzeniach. Skala zaangażowania pokazuje, że igrzyska są jednym z najważniejszych wydarzeń sportowych sezonu dla polskich widzów.
W klasyfikacji medalowej Polska już zaznaczyła swoją obecność, zdobywając trzy krążki, a przed reprezentantami wciąż kolejne starty i szanse na podium. Oprócz medali uwagę zwracają także miejsca w czołowych dziesiątkach i solidne występy w wielu konkurencjach. Wszystko to sprawia, że biało-czerwoni nie tylko walczą o sportowe trofea, lecz także budują zainteresowanie i emocje, które przekładają się na znakomite wyniki oglądalności zarówno w kraju, jak i poza jego granicami.
Potężny pożar pod Warszawą. Syreny słychać w całym mieście. Zadymienie na osiedlu
Czytaj dalej
Było rano, kiedy Krzysztof Skiba przekazał smutne wieści. “Życie jest jak huśtawka”
Czytaj dalej
Legenda nie kryła łez
Tuż po zakończeniu konkursu na dużej skoczni podczas Zimowe Igrzyska Olimpijskie 2026 przed kamerami Eurosport stanął wyraźnie poruszony Adam Małysz. Były mistrz olimpijski i jedna z największych legend dyscypliny nie krył, że sukces 19-letniego Kacper Tomasiak odebrał mu mowę. Emocje były tak silne, że w pewnym momencie trudno mu było zebrać myśli.
„O Jezu, ja jestem po prostu w szoku. Szczerze powiem, bo nie da się tego inaczej opisać” – przyznał tuż po ogłoszeniu wyników.
Małysz podkreślał, że forma Tomasiaka nie była dziełem przypadku. Już dzień wcześniej widział oznaki rosnącej dyspozycji młodego zawodnika.
„Kacper już wczoraj zaczął lepiej skakać. (…) Jak dzisiaj zobaczyłem, że był trzeci w próbnej, to mówię: ‘kurcze, jest szansa!’. I stało się. Po prostu wywalczył to po raz drugi. Tego się nie da opisać. Pisze historię, jest niesamowity. Brak mi słów. Jechaliśmy tu na pewno nie jako faworyci, a zdobyliśmy dwa medale” – mówił z dumą legendarny skoczek.
W jego wypowiedziach wybrzmiewało nie tylko wzruszenie, lecz także ogromna satysfakcja z pracy wykonanej przez cały sztab szkoleniowy. Polska kadra nie była typowana do roli głównego pretendenta do medali, tymczasem młody skoczek wraca z igrzysk z dwoma indywidualnymi krążkami. To rezultat, który jeszcze przed startem zawodów wielu uznałoby za scenariusz marzeń.
W kolejnej rozmowie Małysz zwrócił uwagę na wyjątkową cechę Tomasiaka – naturalny spokój i brak tremy w kluczowych momentach.
„Kacper jest nieobliczalny. Patrząc, że nie ma żadnej presji siedząc na górze, to wróżymy mu na pewno bardzo dużą karierę. (…) Teraz do końca sezonu na pewno przyda mu się trochę spokoju. Natomiast jest chłopak naprawdę niesamowity” – podkreślił.
Prezes związku zaznaczył, że po olimpijskim sukcesie najważniejsze będzie mądre zarządzanie dalszym rozwojem zawodnika. Medialne zainteresowanie, rosnące oczekiwania i napięty kalendarz startów mogą stanowić wyzwanie dla tak młodego sportowca. Dlatego sztab planuje zadbać o regenerację i zachowanie równowagi między sportem a życiem prywatnym.
Słowa Małysza oddają atmosferę, jaka towarzyszyła polskiej ekipie po konkursie – mieszaninę niedowierzania, dumy i radości. Walentynkowy wieczór 2026 roku zapisze się w historii polskich skoków jako moment, w którym narodził się nowy lider kadry, a legenda dyscypliny mogła z trybun przeżywać emocje równie silne jak te, których sama dostarczała kibicom przed laty.
