NFL
Zagraniczne media grzmią o Tusku. O jego decyzji piszą jedno Czytaj więcej:
Sprawa Jeffreya Epsteina od dawna uznawana jest za jedną z najbardziej zagadkowych i obciążonych niedopowiedzeniami afer ostatnich dekad. Amerykański finansista przez lata funkcjonował w otoczeniu polityków, ludzi wielkiego biznesu oraz światowych elit, co już samo w sobie rodziło pytania o źródła jego wpływów i rzeczywisty zakres relacji. Pierwsze poważne zarzuty pojawiły się w 2008 roku, gdy Epstein zawarł ugodę z prokuraturą na Florydzie w sprawie prostytucji nieletnich. Kolejny zwrot nastąpił w 2019 roku, kiedy został ponownie zatrzymany, tym razem pod zarzutem handlu seksualnego nieletnimi w Nowym Jorku i na Florydzie.
W tym samym roku Epstein zmarł w federalnym areszcie. Oficjalnie uznano, że popełnił samobójstwo, jednak okoliczności jego śmierci od początku budziły kontrowersje i stały się pożywką dla wielu hipotez. Przełom nastąpił dopiero na początku 2026 roku, gdy administracja Stanów Zjednoczonych – na mocy Epstein Files Transparency Act – opublikowała największą w historii partię akt dotyczących tej sprawy. W styczniu i lutym ujawniono miliony stron dokumentów, obejmujących zeznania, korespondencję, materiały FBI oraz szczegółowe informacje o kontaktach biznesowych i towarzyskich Epsteina.
W aktach pojawiły się nazwiska osób publicznych i polityków z różnych krajów. Jednocześnie podkreślano, że samo odnotowanie danej osoby w dokumentach nie jest równoznaczne z odpowiedzialnością karną. Część materiałów dotyczyła bowiem relacji zawodowych lub towarzyskich, które nie musiały wiązać się z naruszeniem prawa. Mimo to skala ujawnionych danych wywołała szeroką debatę, także w Europie, gdzie zaczęto analizować potencjalne konsekwencje polityczne i wizerunkowe.
Ujawnienie akt nie pozostało bez echa w Polsce. Premier Donald Tusk ogłosił 3 lutego 2026 roku, podczas posiedzenia rządu, decyzję o powołaniu specjalnego zespołu analitycznego, który ma zająć się dokumentami związanymi z aferą Epsteina. Jak zapowiedział, działania zespołu mogą nie ograniczyć się wyłącznie do analizy materiałów, lecz – w zależności od wyników – doprowadzić także do wszczęcia własnego śledztwa.
Donald Tusk mówił wprost, że decyzja zapadła wspólnie z ministrem sprawiedliwości, pełniącym jednocześnie funkcję prokuratora generalnego, oraz z ministrem koordynatorem do spraw służb specjalnych. Premier podkreślał, że impuls do działania wynika z obaw związanych z możliwymi wątkami dotyczącymi Polski i europejskich elit pojawiających się w dokumentach. Jak zaznaczył, sprawa przyciągnęła uwagę rządu właśnie ze względu na te potencjalne powiązania.
Czytaj więcej:
Szef rządu zapewnił również, że państwo polskie zamierza wykazać pełną determinację zarówno w ściganiu sprawców przestępstw, jak i w zapewnieniu wsparcia ewentualnym ofiarom. Podkreślał, że aktywność instytucji państwowych ma być widoczna i realna, a nie jedynie symboliczna. W jego wypowiedziach wyraźnie wybrzmiewało przekonanie, że sprawa ma charakter wyjątkowy i wymaga nadzwyczajnych działań.
Największe poruszenie wywołała jednak sugestia Donalda Tuska dotycząca możliwego tła całej afery. Premier wskazał, że według części komentatorów i ekspertów sprawa Epsteina mogła mieć charakter operacji wywiadowczej. Donald Tusk mówił, że coraz więcej analiz skłania się ku tezie, iż była to operacja rosyjskiego KGB, określana jako „honey trap”, czyli „słodka pułapka”. Tego typu działania polegają na wykorzystywaniu relacji intymnych do pozyskiwania kompromitujących materiałów i późniejszego szantażu.
