NFL
O występie w igrzyskach marzyła od dziecka, ale pierwotna decyzja Polskiego Związku Narciarskiego sprawiła, że jej plany legły w gruzach. Potem przyszły jeszcze słowa jednego z członków zarządu federacji. A nieoficjalnie całe zamieszanie jest efektem zakulisowego porozumienia dwóch związków narciarskich. Rolę tu odegrał… skład kadry skoczków na igrzyska ➡️
Kiedy dowiedziała się, że nie spełni swojego olimpijskiego marzenia, zalała się łzami. Aniela Sawicka o występie w igrzyskach marzyła od dziecka, ale pierwotna decyzja Polskiego Związku Narciarskiego sprawiła, że jej plany legły w gruzach. A potem przyszły jeszcze słowa jednego z członków zarządu federacji. A nieoficjalnie całe zamieszanie jest efektem zakulisowego porozumienia dwóch związków narciarskich. Rolę tu odegrał… skład kadry skoczków na igrzyska
Do Szpindlerowego Młyna mieli około trzech godzin drogi. W Czechach Anielę Sawicką czekał upragniony debiut w Pucharze Świata w slalomie. W trasie dotarła do niej informacja o tym, że zarząd Polskiego Związku Narciarskiego zatwierdził skład olimpijskiej reprezentacji w swoich dyscyplinach. Na liście alpejczyków znaleźli się Maryna Gąsienica-Daniel, Nikola Komorowska i Piotr Habdas. O tę ostatnią dwójkę wkrótce rozpęta się medialna burza.
Te trzy godziny podróży były najgorsze. Nela strasznie płakała, bo występ w igrzyskach był jej sportowym marzeniem. Dla mnie jako jej trenera, ale też tak po prostu po ludzku, trudno było patrzeć, jak ciężko to przeżywa. Jednocześnie siedziałem za kierownicą i chciałem ją bezpieczne dowieźć na zawody. A ona musiała w nich jeszcze dobrze zjechać i zrobiła to — opowiada trener Sawickiej Zbigniew Dendys o wydarzeniach z końcówki ubiegłego tygodnia.
W minioną niedzielę Sawicka swój debiut w Pucharze Świata zakończyła 38. miejscem w slalomie i choć nie awansowała do drugiego przejazdu, to zabrakło jej 0,43 sekundy, aby się zakwalifikować. Wtedy wiedziała już, że na igrzyska jednak pojedzie.
Tego samego dnia PZN po burzy medialnej, jaką wywołała pierwotna decyzja i nagłośnienie sprawy przez ojca zawodniczki, zmienił nominację. Sawicka zajęła więc miejsce Nikoli Komorowskiej, która w pewien sposób wyprzedziła oficjalne ogłoszenie federacji. Alpejka przesłała portalowi Interia swoje oświadczenie, gdzie informowała o tym, że wobec hejtu, jakiego doświadczyła, postanowiła zrezygnować ze swojego miejsca w olimpijskiej reprezentacji.
Nie kontaktowałam się z Nikolą w trakcie trwania całej tej historii. Oczywiście znamy się, bo nasze środowisko nie jest duże. Każda z nas została pokrzywdzona w tej sprawie i przykro mi, że Nikola musiała mierzyć się z takimi emocjami — przyznaje 25-letnia Sawicka. Tematu dotyczącego przeżyć z ostatnich dni nie unikała podczas piątkowej ceremonii ślubowania olimpijskiego w PKOl, choć nie chciała się zagłębiać w szczegóły. Wiadomo, że w tym trudnym okresie wsparciem byli dla niej najbliżsi, a w wyciszeniu pomogło odcięcie się od doniesień medialnych.
