NFL
Będziecie zaskoczeni!
Julia Wieniawa to zjawisko, które nie daje się łatwo zaszufladkować, choć w Polsce robimy to wyjątkowo chętnie. Kiedyś wystarczało być aktorką albo piosenkarką. Ona postanowiła połączyć wszystko naraz i – ku frustracji krytyków – całkiem skutecznie. Zaczynała w „Rodzince.pl” jako serialowa Paula, jedna z wielu młodych twarzy na ekranie. Dla większości byłby to moment, by utknąć w roli internetowej celebrytki „od wszystkiego”, ale Wieniawa miała wyraźnie inny plan. Zamiast czekać na propozycje, sama stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych nazwisk w
show-biznesie. Dziś jej kariera to nie tylko filmy u Patryka Vegi czy produkcje Netfliksa, lecz przede wszystkim mistrzowsko prowadzone zarządzanie własnym wizerunkiem – z dokładnością godną szwajcarskiego zegarka.
Dlaczego drażni tak wielu? Bo uosabia sukces, który z zewnątrz wygląda na podejrzanie łatwy. Obraz dziewczyny żyjącej na niekończących się wakacjach i reklamującej luksusowe produkty przysłania fakt, że to praca na pełen etat. Wieniawa doskonale zrozumiała reguły współczesnych mediów: nie trzeba być najwybitniejszą aktorką swojego pokolenia, by stać się jedną z najbardziej wpływowych postaci. Wystarczy konsekwentnie dbać o to, by nie zniknąć z pola widzenia.
Jej muzyka? Lekka, radiowa, chwytliwa. Jej przedsięwzięcia biznesowe? Od jogi po kosmetyki – wszystko szybko zamienia się w zasięgi. W gruncie rzeczy Julia Wieniawa to sprawna przedsiębiorczyni, która aktorstwo wykorzystała jako trampolinę do zbudowania własnego imperium. Można ją lubić albo nie, można wzdychać na widok kolejnego posta z egzotycznej destynacji, ale jednego odmówić jej nie sposób: w wieku dwudziestu kilku lat ustawiła polski show-biznes po swojemu. I nic nie wskazuje na to, by ktoś szybko miał ją z tej pozycji zepchnąć.
Julia Wieniawa po raz kolejny udowodniła, że ma doskonałe wyczucie marketingu – także wtedy, gdy w grę wchodzą cele charytatywne. Tym razem postawiła na aukcję dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, oferując coś, co w świecie celebrytów ma dziś największą wartość: wspólnie spędzony czas. Przedmiotem licytacji była „Nocowanka” dla pięciu osób w klimatycznym miejscu na Mazowszu. W programie znalazło się wszystko, co kojarzy się z idealnym wieczorem w gronie znajomych — kolacja, karaoke, seans w domowym kinie, a dla najbardziej wytrwałych także poranna joga lub pilates pod okiem samej Wieniawy.
Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Kwota licytacji błyskawicznie przekroczyła 80 tysięcy złotych, co tylko potwierdza, że ludzie coraz mniej chętnie płacą za przedmioty, a coraz częściej za wyjątkowe doświadczenia i możliwość zajrzenia za kulisy życia znanych osób. Sama Wieniawa podkreślała, że zależało jej na czymś więcej niż kolejnym autografie. Choć dla niektórych cena za jeden wieczór może wydawać się zawrotna, cel jest szczytny, a ogromne zainteresowanie pokazuje, że jej marka osobista należy dziś do najsilniejszych w kraju.
Aukcja nie pozostała jednak bez echa w świecie polityki. Zareagowała na nią posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska, która w mediach społecznościowych pozwoliła sobie na uszczypliwy komentarz pod adresem artystki. Zasugerowała, że zamiast luksusowych nocowanek większy sens miałoby zaangażowanie w systemowe rozwiązania dotyczące praw pracowniczych czy mieszkalnictwa. Wymiana zdań między obiema paniami tylko zwiększyła zainteresowanie aukcją, pokazując, że w Polsce nawet zbiórka na sprzęt medyczny potrafi stać się punktem zapalnym ideologicznego sporu.
