NFL
Marek przerwał milczenie 👇
Ślub od pierwszego wejrzenia” to jeden z tych programów, które od lat budzą skrajne emocje, ale jednocześnie niezmiennie przyciągają przed telewizory miliony widzów. Ekspercki eksperyment, w którym nieznajomi biorą ślub tuż po pierwszym spotkaniu, miał dawać szansę na miłość opartą na nauce i dopasowaniu charakterów. Dla wielu uczestników show stał się początkiem nowego życia, ale ostatnie miesiące pokazały, że toczy się ono także poza kamerami – często w cieniu dramatycznych wydarzeń i poważnych problemów zdrowotnych.
Na czym polega fenomen „Ślubu od pierwszego wejrzenia”
Dramatyczna walka Adriana Szymaniaka o życie
Program „Ślub od pierwszego wejrzenia” opiera się na prostym, ale kontrowersyjnym założeniu. Grupa ekspertów – psychologów, seksuologów i socjologów – dobiera pary na podstawie testów osobowości, rozmów i analiz. Uczestnicy poznają się dopiero w dniu ślubu, a kamery towarzyszą im od pierwszych chwil wspólnego życia. Jednych ten format fascynuje, innych oburza, ale jedno jest pewne: widzowie z zapartym tchem śledzą losy bohaterów także długo po zakończeniu emisji.
Przez lata program udowodnił, że nie jest jedynie telewizyjnym eksperymentem. Część par rzeczywiście zbudowała trwałe relacje, założyła rodziny i nadal jest razem. Inni rozstali się w atmosferze konfliktów, niedomówień lub rozczarowań. Mimo to „Ślub od pierwszego wejrzenia” stał się przestrzenią, w której widzowie mocno angażują się emocjonalnie w losy uczestników, traktując ich niemal jak bliskich znajomych
