NFL
Chodzi o sprawę z 2014 roku😳
Miliony stron akt w sprawie Jeffreya Epsteina ujrzały światło dzienne i natychmiast wywołały burzę. W dokumentach opublikowanych przez amerykański resort sprawiedliwości znalazły się sensacyjne donosy, prywatne e-maile ludzi z samego szczytu oraz nazwiska, które od lat elektryzują opinię publiczną. Biały Dom reaguje ostro i mówi wprost o fałszywych zarzutach. Co ciekawe, w dokumentach znalazł się również polski wątek! Chodzi o sprawę z 2014 roku…
Wśród ujawnionych materiałów znajduje się m.in. zestawienie przygotowane przez FBI, dotyczące niepotwierdzonych donosów o rzekomych przestępstwach seksualnych Donalda Trumpa. Dokument powstał w sierpniu 2025 roku i obejmuje zgłoszenia telefoniczne oraz internetowe, które trafiały do FBI i nowojorskiej prokuratury. To tylko jeden z ponad trzech tysięcy dokumentów, w których pojawia się nazwisko Trumpa.
Cel sporządzenia listy nie został wyjaśniony. Część donosów ma skrajnie sensacyjny charakter − mowa w nich o orgiach, gwałtach oraz zmuszaniu nieletnich do seksu przez Epsteina, Trumpa, a także Billa Clintona i inne wpływowe osoby. Z adnotacji wynika jednak, że większość zgłoszeń uznano za niewiarygodne, anonimowe lub pochodzące „z drugiej ręki”. Tylko w jednym przypadku sprawę skierowano do dalszej analizy, choć jej finał pozostaje nieznany.
Biały Dom nie ma wątpliwości i odpiera oskarżenia. W oświadczeniu podkreślono, że wśród 3,5 mln stron dokumentów opublikowanych przez Departament Sprawiedliwości znalazło się wiele nieprawdziwych informacji i sensacyjnych twierdzeń, w tym zgłoszeń składanych jeszcze przed wyborami w 2020 roku.
− Mówiąc jasno, zarzuty te są bezpodstawne i fałszywe, a gdyby miały choćby cień wiarygodności, z pewnością byłyby już wykorzystane jako broń przeciwko prezydentowi Trumpowi − napisano. Wcześniej resort sprawiedliwości zapewniał, że w aktach nie ma żadnych dowodów na przestępstwa lub niestosowne zachowanie prezydenta.
