NFL
Fani oszaleli
Maryla Rodowicz to postać, której w Polsce nie trzeba przedstawiać, ale warto przypominać, kim właściwie jest i dlaczego jej nazwisko wciąż wywołuje emocje. Na scenie obecna jest od ponad pięciu dekad. Debiutowała w latach 60., a jej kariera rozwijała się równolegle z historią polskiej muzyki rozrywkowej. Była obecna w czasach bigbitu, przetrwała zmiany ustrojowe, transformację rynku muzycznego i rewolucję cyfrową. W przeciwieństwie do wielu artystów z jej pokolenia nie zniknęła, nie zamknęła się w archiwum wspomnień ani nie ograniczyła do okazjonalnych występów jubileuszowych.
Rodowicz od lat funkcjonuje w rytmie koncertowym. Gra trasy, występuje na festiwalach, bierze udział w dużych wydarzeniach telewizyjnych. Jej repertuar to mieszanka piosenek, które znają kilka pokoleń – od „Małgośki”, przez „Niech żyje bal”, po „Kolorowe jarmarki”. Te utwory funkcjonują dziś trochę jak wspólny kod kulturowy. Nawet osoby, które deklarują, że nie słuchają jej muzyki, potrafią zanucić refreny. Wizerunek Maryli od zawsze był charakterystyczny. Stroje sceniczne, kolorowe stylizacje, pióra, cekiny i odważne formy stały się jej znakiem rozpoznawczym. Przez lata bywały komentowane, czasem krytykowane, ale nigdy nie pozostawały obojętne. Sama artystka wielokrotnie podkreślała, że scena to dla niej przestrzeń wolności, a nie miejsce na kompromisy. To podejście sprawiło, że do dziś jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych osób w polskim show-biznesie.
Maryla Rodowicz cały czas aktywna
W mediach od dawna plotkowano, kto otworzy listę płac nadchodzącego roku, ale nocne ogłoszenie ucięło wszelkie domysły. Stało się jasne: Maryla Rodowicz wraca na wielką scenę. Nie ma tu mowy o przypadku czy odgrzewaniu starych kotletów. Organizatorzy oficjalnie potwierdzili, że to właśnie ona będzie głównym filarem jubileuszowej edycji Roztańczonego PGE Narodowego 2026. Nazwisko Maryli Rodowicz od dekad działa na Polaków w specyficzny sposób. Można jej nie słuchać na co dzień, ale kiedy wchodzi na scenę, wszyscy znają teksty. Dla jednych to ikona i sentymentalna podróż, dla innych dowód na to, że w polskim show-biznesie emerytura po prostu nie istnieje. Nocny komunikat, choć oszczędny w słowach, pokazał jedno – artystka wciąż ma status, którego mogłaby jej pozazdrościć niejedna młoda gwiazda.
Decyzja o postawieniu na Rodowicz jako pierwszą ogłoszoną gwiazdę to czysta strategia. Organizatorzy PGE Narodowego wiedzą, że to nazwisko gwarantuje uwagę. To nie jest plotka wypuszczona przez przypadek, ale zaplanowany ruch, który ma nakręcić spiralę przed wydarzeniem planowanym na dziesiątki tysięcy widzów. Maryla nie tylko zostaje w grze, ale wciąż zgarnia największe kontrakty i najważniejsze sceny w kraju. Dla fanów to jasny sygnał: królowa jest tylko jedna i nigdzie się nie wybiera. Choć szczegóły koncertu mają być dawkowane powoli, samo potwierdzenie jej udziału zamknęło usta sceptykom. Maryla Rodowicz na jubileuszu to symbol ciągłości i pewniak, który ma pociągnąć całą imprezę. Wygląda na to, że rok 2026 w polskiej muzyce rozrywkowej znów będzie należał do niej, a nocne wieści tylko udowodniły, jak wielką siłę przyciągania wciąż ma ta artystka.
