NFL
Danusiu, Perełko…” Rodzice zam**dowanej 11-latki przerwali ciszę. Trudno powstrzymać łzy Czytaj więcej:
Śmierć 11-letniej Danusi wstrząsnęła nie tylko Jelenią Górą, ale całą Polską. Brutalna zbrodnia odebrała życie dziecku, które — jak podkreślali rodzice — potrafiło dawać innym radość i nadzieję. Podczas Marszu Ciszy nie padły żadne hasła, nie było krzyków ani transparentów z oskarżeniami. Był za to list. Przejmujący, szczery i bolesny.
Rodzice dziewczynki napisali wprost, że to, co spotkało ich córkę, jest ciosem, z którym nie da się pogodzić. W słowach odczytanych przez lektorkę pobrzmiewała tęsknota, miłość i bezradność. — „Danusia była dzieckiem o wielkim sercu” — usłyszeli zgromadzeni. Wielu z nich nie kryło łez.
:
Jednym z najbardziej symbolicznych fragmentów listu było wspomnienie kolorowych bransoletek, które Danusia robiła własnoręcznie. Z koralików, z potrzeby serca. Rozdawała je lub sprzedawała, by pomagać innym. Dziś te bransoletki stały się znakiem pamięci, ale też wyrzutem sumienia.
— „Podnieśmy nasze bransoletki do góry” — zaapelowali rodzice. — „Niech przypominają, że dzieci potrzebują naszej troski i jedności”.
W dalszej części listu padły trudne pytania skierowane do dorosłych. Rodzice mówili o świecie pełnym presji, przemocy i zagrożeń, także tych cyfrowych. — „Czy wiecie, co wasze dzieci piszą w sieci? Czy tłumaczycie im, że słowo potrafi ranić bardziej niż cios?” — pytali.
Nie było oskarżeń wobec konkretnych osób. Było za to gorzkie wyznanie: — „To my, dorośli, zawiedliśmy dzieci”. Rodzice podkreślili, że szkoły potrzebują realnych narzędzi, a nauczyciele i rodzice muszą działać razem, zamiast przerzucać się odpowiedzialnością.
Marsz wyruszył spod Ratusza. Na jego czele niesiono duży plakat ze zdjęciem 11-letniej Danusi. Uczestnicy — rodziny, dzieci, nauczyciele i mieszkańcy miasta — szli w całkowitej ciszy w stronę Błoni. Ten brak słów był świadomym wyborem. Bo wobec takiej tragedii słowa często zawodzą.
Na miejscu zapłonęło ognisko. Wokół serca usypanego z piasku ustawiono dziesiątki zniczy. Nie było przemówień ani politycznych deklaracji. Było skupienie, wspólnota i sprzeciw wobec przemocy.
Rodzice Danusi jasno zaznaczyli, że nie chcą, by ich córka była zapamiętana wyłącznie jako ofiara. Jej śmierć ma być impulsem do zmian: obowiązkowej edukacji psychologicznej w szkołach, lepszego wsparcia nauczycieli i realnej ochrony dzieci — zarówno w świecie realnym, jak i online.
— „Danusiu, Perełko. Zamknęłaś oczy, aby wielu mogło je otworzyć” — te słowa wybrzmiały w ciszy. I zostaną z nami na długo.
