NFL
Pilna wiadomość
24 stycznia redakcja „Faktu” pojawiła się w Sobolewie, gdzie odbywał się protest związany z zarzutami wobec schroniska dla zwierząt Happy Dog. Na miejscu spotkali się aktywiści oraz część mieszkańców alarmujących o fatalnych warunkach, w jakich – ich zdaniem – mają przebywać psy, a także osoby, które przyszły bronić wójta gminy i podważać oskarżenia krążące w sieci. Zamiast jednej narracji szybko pojawiły się wzajemne pretensje, ostre słowa i oskarżenia o „nagonkę”.
Protest nie miał jednolitego charakteru. Jedni mówili o braku reakcji władz gminy na sygnały dotyczące sytuacji zwierząt, inni podkreślali, że cała sprawa jest wyolbrzymiona, a wizerunek Sobolewa jest niesprawiedliwie niszczony. Na miejscu padały pytania, na które wciąż brakowało jednoznacznych odpowiedzi, a atmosfera z minuty na minutę stawała się coraz bardziej napięta.
Mieszkańcy bronią wójta. Padają mocne deklaracje poparcia
Wyraźnie słyszalne były głosy poparcia dla włodarza gminy. Część mieszkańców przekonywała, że protest nie oddaje rzeczywistości, a wójt Sobolewa cieszy się dużym zaufaniem lokalnej społeczności.
– Jeden z najlepszych wójtów. Robił wszystkie drogi, gdzie można było. Najlepszy wójt, jakiego mieliśmy do tej pory praktycznie – mówił dla “Faktu” jeden z uczestników zgromadzenia, jasno stając po stronie władz gminy.
Dla tych osób kluczowym argumentem były inwestycje infrastrukturalne i codzienne funkcjonowanie gminy, które – ich zdaniem – świadczą o tym, że zarządzanie Sobolewem odbywa się prawidłowo. Kiedy reporterka „Faktu” zapytała wprost o los zwierząt w schronisku Happy Dog i o doniesienia dotyczące złych warunków, odpowiedzi były jednoznaczne.
– Nie, proszę pani, ja adoptowałem tam i psa, i kota i ja nie widziałem, żeby tam były jakieś nie wiem co złe warunki albo złe traktowanie tych zwierząt. Wręcz przeciwnie – stwierdził w rozmowie z “Faktem” jeden z mężczyzn.
– Ja też nie widziałem – dodał inny rozmówca.
Zdjęcia ze schroniska podważane. Ostre zarzuty wobec aktywistów
Jednym z najbardziej zapalnych punktów protestu były publikowane w internecie zdjęcia i nagrania, które – według aktywistów – mają przedstawiać skrajnie wychudzone psy przetrzymywane w złych warunkach w schronisku Happy Dog. Materiały te wywołały ogromne poruszenie, jednak podczas protestu wiele osób kwestionowało ich autentyczność.
– Nie wiadomo, czy to jest stamtąd. Różnie to można interpretować – słyszeliśmy od uczestników zgromadzenia.
Najostrzejsze słowa kierowane były pod adresem organizacji i stowarzyszeń zajmujących się ochroną zwierząt. Padały oskarżenia o chęć przejęcia schroniska oraz sugestie, że w grę wchodzą interesy finansowe.
– Jakieś stowarzyszenie idiotyczne chce to przejąć, bo to dobry biznes z tego jest. Stowarzyszenie nie podlega kontroli weterynaryjnej i będą mieli pole do popisu wtedy – mówił jeden z obrońców obecnego zarządzania placówką.
Protest w Sobolewie, fot. Pogotowie dla Zwierząt/Facebook
Donald Tusk reaguje. Zapadła decyzja o zamknięciu schroniska
W trakcie gdy w Sobolewie trwała awantura, głos w sprawie zabrał premier Donald Tusk. Na portalu X odniósł się zarówno do sytuacji zwierząt, jak i do decyzji służb.
– Schronisko w Sobolewie to kolejny dowód na to, że ludziom desperacko brakuje tego, czego możemy uczyć się od psów: miłości, wierności, charakteru – napisał Donald Tusk.
W dalszej części wpisu premier poinformował o konkretnych działaniach.
– Powiatowy Lekarz Weterynarii zamknął dziś to schronisko. Nie będzie taryfy ulgowej dla tych, którzy skazują zwierzęta na cierpienie – przekazał Donald Tusk na platformie X.
Decyzja o zamknięciu schroniska sprawiła, że lokalny konflikt w Sobolewie zyskał ogólnopolski wymiar i zakończył się administracyjną interwencją, która stawia kropkę nad trwającym sporem.
Schronisko w Sobolewie to kolejny dowód na to, że ludziom desperacko brakuje tego, czego możemy uczyć się od psów: miłości, wierności, charakteru.
Powiatowy Lekarz Weterynarii zamknął dziś to schronisko. Nie będzie taryfy ulgowej dla tych, którzy skazują zwierzęta na…
