Connect with us

NFL

149:0 w… 90 minut! Samobój za samobójem. Wieczna hańba i wstyd

Published

on

149:0 — wynik tak absurdalny, że brzmi jak pomyłka, a jednak wydarzył się naprawdę. 31 października 2002 r. rozegrano mecz, który na zawsze zapisał się w historii futbolu i trafił do Księgi rekordów Guinnessa. Piłkarze jednej z drużyn wbili futbolówkę do własnej bramki aż 149 razy! Gol padał średnio co pół minuty, a kibice nie mieli pojęcia, że są świadkami spotkania, które stanie się legendarne. To był dzień, w którym piłka nożna stała się groteską, a dopiero po wszystkim okazało się, co było powodem całego zamieszania.

Madagaskar to państwo wyspiarskie położone na Oceanie Indyjskim znajdujące się u południowo-wschodnich wybrzeży Afryki. Wielu osobom nazwa ta kojarzy się przede wszystkim z serialem animowanym pt. “Pingwiny z Madagaskaru” wyprodukowanym w 2008 r. To właśnie jednak na tej afrykańskiej wyspie na początku XXI w. doszło do wydarzenia, którego nikt już nigdy nie wykreśli z annałów światowego futbolu.

Aby zrozumieć tę zwariowaną historię, trzeba najpierw szczegółowo wyjaśnić jej zawiłe tło. W październiku 2002 r. rozgrywane były play-offy o mistrzostwo Madagaskaru. W zmaganiach brały udział cztery najlepsze drużyny fazy zasadniczej, które rywalizowały ze sobą systemem “każdy z każdym”. Łącznie do rozegrania było więc sześć kolejek.

Losy tytułu w THB Champions League (oficjalna nazwa rozgrywek ligowych na Madagaskarze — przyp. aut.) zostały jednak rozstrzygnięte już w piątej serii gier. Zadecydowały o tym dwa mecze — AS Adema wygrała 1:0 z Union Sportive Ambohidratrimo, a DSA Antananarivo zremisowało 2:2 z obrońcą tytułu, SO Emyrne (SOE). Tym samym, na kolejkę przed końcem zmagań, Adema miała 4 pkt przewagi nad grupą pościgową i mogła rozpocząć świętowanie.

z całą pewnością dziś nikt już nie pamiętałby o tym, co działo się wiele lat temu na Madagaskarze, gdyby nie decyzja Benjamina Razafintsalama, która przelała czarę goryczy. Wspomniany sędzia prowadził derby Antananarywy, czyli spotkanie pomiędzy DSA a SO Emyrne. Druga z wymienionych ekip długo wygrywała 2:1, ale w ostatnich sekundach arbiter podyktował wątpliwy rzut karny dla rywali. Został wykorzystany, a wynik do końca nie uległ już zmianie i doszło do podziału punktów. Remis, przy jednoczesnej wygranej AS Adema, oznaczał, że oba zespoły straciły szansę na tytuł.

O ile piłkarze DSA przyjęli takie rozstrzygnięcie bez większych pretensji i pogodzili się z rzeczywistością, o tyle w SOE nikt nie potrafił zaakceptować utraty punktów w takich okolicznościach. Winą za taki obrót spraw obarczono sędziego, któremu zarzucono rażącą stronniczość. Zresztą, już we wcześniejszych spotkaniach fazy play-off, klub ze stolicy miał wiele obiekcji do pracy arbitrów i twierdził, że jest przez nich notorycznie krzywdzony.

Złożono nawet oficjalny protest do władz związku, który został jednak natychmiastowo odrzucony. W tej sytuacji, nie mając już żadnych innych możliwości, postanowiono więc wziąć sprawy we własne ręce i zorganizować pokazówkę. A idealną okazją do jej zaprezentowania stał się mecz ostatniej kolejki z nowo koronowanym mistrzem kraju.

31 października show rozpoczął się już od pierwszych sekund. Piłkarze SOE szybko przejęli futbolówkę, od razu przenieśli ją we własne pole karne i wbili do… swojej bramki. Po każdym wznowieniu gry sytuacja się powtarzała. Do przerwy udało im się w ten sposób strzelić 75 goli!

W 65 minucie, przy wyniku 108:0, szkoleniowiec Ademy Rhino Randriamanjaka poprosił, aby zakończyć przedstawienie, a zarazem obiecał, że jego podopieczni, którzy do tej pory mogli jedynie biernie przyglądać się zabawie rywali, nie będą mieli taryfy ulgowej i będą dążyć do kolejnych bramek. Oferta została jednak odrzucona i SO Emyrne kolekcjonowało kolejne samobóje. Do końca podstawowego czasu gry padło ich jeszcze 41. Końcowy rezultat? 149:0!

Jak wyliczono, gol padał średnio co 36,24 s, a jeden z zawodników własnego bramkarza pokonał… 69 razy! Co ciekawe, choć było to wydarzenie absolutnie bez precedensu, wielu kibiców, gdy zauważyło, że sędzia nie zamierza przedwcześnie zakończyć kuriozalnego meczu, było wściekłych i jeszcze w trakcie trwania rywalizacji zebrało się wokół kas biletowych, gdzie głośno domagało się zwrotu pieniędzy.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 Myjoy247