NFL
Za rządów PiS TV Republika rok w rok przynosiła straty. Dziś ludzi tej stacji stać na wielkie kaucje

Jak się powodziło TV Republika za czasów Prawa i Sprawiedliwości? Do prawicowego medium płynął szeroki strumień pieniędzy. Grube miliony szły z państwowych firm i instytucji. Tymczasem wyniki finansowe z lat 2015-2020 pokazywały jasno — przedsięwzięcie medialne Tomasza Sakiewicza przynosiło tylko straty. Pierwsze zyski pojawiły się dopiero w 2021 r. i były szokująco… niskie. Mowa o zaledwie 228 tys. zł. Potem było trochę lepiej, ale zmiana władzy w Polsce musiała wiązać się z zakręceniem kurka z publiczną kasą. Niemniej, pracownicy stacji raczej głodem nie przymierają. Stać ich dziś na kilkusettysięczne kaucje. Wystarczy, że trzeba wyciągnąć zza krat kogoś, kto trzymał z PiS, a pieniądze na poręczenia majątkowe dla takich osób natychmiast się znajdują.
Michał Rachoń1
Zobacz zdjęcia
Michał Rachoń Foto: Piotr Polak / PAP
Wystarczy kilka chwil z TV Republika i nikt nie powinien mieć wątpliwości, z jaką opcją polityczną trzyma to medium. To właśnie na antenie tej stacji zatrudnienie dostały czołowe gwiazdy publicystyki TVP z czasów Prawa i Sprawiedliwości. Kto przyjrzy się finansowym sprawozdaniom instytucji zarządzającej telewizją, może być zaskoczony.
Jeszcze w 2015 r. TV Republika nie miała nawet złotówki zysku. Była aż 5,5 mln zł na minusie. W kolejnych latach strata zaczęła się zmniejszać, żeby przynosić w 2023 r. 3,5 mln zł na plusie. Finanse kontrowersyjnej telewizji wziął pod lupę TVN24, który przekazał, że w latach 2017-2023 spółki Skarbu Państwa przekazały na imperium medialne Tomasza Sakiewicza minimum 150 mln zł (do samej Republiki trafiło z tego 35 mln zł). — Nasza telewizja, jak się okazuje, po wielu latach zaczyna być tak poważnym problemem, że TVN24 musi się nami zająć, opowiadając bzdury i kłamstwa — skwitował to w programie “Jedziemy” Michał Rachoń. I to właśnie on jest jedną z tych osób, którą stać na niebywały gest. Mógł sobie pozwolić na to, by wyłożyć kilkaset tysięcy złotych na kaucję dla urzędniczek, wobec których prokuratura pod rządami koalicji 15 października zastosowała środki zapobiegawcze w postaci aresztu tymczasowego. Co ważne — mowa o urzędniczkach, które odgrywały istotną rolę w transferach pieniędzy w czasie rządów PiS.
Anna W. jest podejrzaną w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych. Usłyszała zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i przyjęcie korzyści majątkowej od Pawła Szopy w wysokości 3,5 mln zł w zamian za wpływanie na postępowanie o udzielenie zamówienia publicznego na dostawę agregatów prądotwórczych. Kobieta przebywała w areszcie od 30 stycznia, gdzie została osadzona na trzy miesiące.
Jestem pod wielkim wrażeniem, moje podziękowania ślę do państwa. Wierzyłam, że ten moment nastąpi
— mówiła na antenie była dyrektor biura Mateusza Morawieckiego.
Pod koniec marca zeszłego roku ksiądz Michał Olszewski, prezes fundacji Profeto, która otrzymała z Funduszu Sprawiedliwości kilkadziesiąt milionów złotych, został zatrzymany przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW). Funkcjonariusze zatrzymali również dwie urzędniczki resortu sprawiedliwości. Stacja Tomasza Sakiewicza podkreślała, że ta trójka była “bezpodstawnie przetrzymywana w areszcie”.
Do uwolnienia urzędniczek przyczynił się Michał Rachoń. Dyrektor Programowy Republiki pokazał wszystkim potwierdzenie przelewu. Kaucja sądowa opiewała na łączną kwotę 700 tys. zł — wynikało ze zdjęcia, które opublikował w mediach społecznościowych.
Poręczenia wpłacone
— ogłosił wtedy Michał Rachoń.
Posypały się pytania od internautów, skąd miał pieniądze. Pracownik Republiki wskazał, że “to było możliwe tylko dzięki ciężkiej pracy”.
