Connect with us

NFL

Legendarny piłkarz nie przyjął jednak propozycji Andrzeja Strejlaua ➡

Published

on

Fenomenem było to, że był królem strzelców jako zawodnik drugiej linii — wspomina Kazimierza Deynę były selekcjoner Andrzej Strejlau. — Gdyby przyjął moją propozycję, to by żył — przypomina sytuację na kilka dni przed tragiczną śmiercią piłkarskiego wirtuoza w Kalifornii. Według wielu ekspertów i historyków urodzony w Starogardzie Gdańskim Deyna był najwybitniejszym polskim piłkarzem. Od teraz dowodzić ma temu wyjątkowe miejsce w jego rodzinnym mieście. — Jedyne takie w Polsce — słyszymy na miejscu. Koszt budowy, ale i sam obiekt robią wrażenie.

Według przyjaciół Kazimierza Deyny była gwiazda czasów PRL nigdy nie zapomniała o rodzinnym mieście, które często odwiedzała na przełomie lat 60. i 70., gdy tworzyła swoją legendę w Legii, ale i w reprezentacji. Przez lata w Starogardzie starano się uhonorować lokalnego bohatera, nazywając jego imieniem m.in. stadion czy ulicę. Brakowało jednak kropki nad “i”, która oddałaby fenomen Deyny. W końcu padł pomysł muzeum, którego koszt wyniósł łącznie 35 mln zł, z czego 26,1 mln zł pochodziło z Rządowego Programu Inwestycji Strategicznych Polski Ład. Po dwóch latach budowy przy stadionie piłkarskim widnieje obiekt, do którego z pewnością będą przyjeżdżać fani futbolu z całego kraju, a nawet Europy

Mimo że Deyna nigdy nie poprowadził klubu ze Starogardu do wielkich sukcesów, co do dziś wywołuje jedyne “ale” u lokalnych mieszkańców, to jednak dumnie reprezentował to 50-tysięczne miasto z województwa pomorskiego. Świadczą o tym m.in. wypowiedzi jego przyjaciela z San Diego Janusza Marciniaka, który podkreślał, że Deyna wielokrotnie namawiał go na podróż do Starogardu, ale też znajomych byłej gwiazdy Legii. Deyna bowiem miał często odwiedzać rodzinne miasto. By uhonorować legendę, lokalny stadion, na którym dziś występuje czwartoligowy KP Starogard Gdański, nosi imię byłego medalisty olimpijskiego.

Samo muzeum robi wrażenie przy dość kameralnym stadionie. Co więcej, jak podkreślił na prezentacji prezydent miasta Janusz Stankowiak, jasny kolor elewacji rewelacyjnie komponował się z zimową aurą. Wielu zebranych nie spodziewało się aż takiego efektu na żywo, o czym mówi nam zasłużony polski dziennikarz Stefan Szczepłek. By w skrócie oddać jego wiedzę na temat Kazimierza Deyny, wystarczy przypomnieć, że nazywany jest “deynologiem”.

— Ja sobie tego nawet nie wyobrażałem, bo niczego takiego wcześniej w Polsce nie było. Kilka lat temu usłyszałem, że chcą zrobić w Starogardzie muzeum. Stwierdziłem: okej, niech robią. Ja im w tym pomogę. Nasza współpraca trwała ponad dwa lata. Nie wyobrażałem sobie wnętrz ani bryły tego miejsca. Myślałem sobie, że wszędzie się teraz oszczędza pieniądze, to i to będzie takie minimalne. Ale jak to zobaczyłem w lipcu 2025 r., to odebrało mi mowę, a dziś ten efekt jest jeszcze mocniejszy. Dla mnie to jest bajka, to jest fenomenalne — mówi nam Szczepłek

Obok stadionowego parkingu powstały dwa murale, które nadają klimat miejscu i podkreślają wielkość lokalnego bohatera.

O wielkości Deyny opowiada nam Andrzej Strejlau, który przez wiele lat współpracował z ikoną Legii.

— Przez moment grał w ŁKS-ie Łódź i szybko zgłosiła się po niego Legia. Legia zresztą nie była lubiana w kraju, bo ciągle wzbogacała się znakomitymi zawodnikami. Z Deyną pracowałem właściwie codziennie właśnie w Legii. To był człowiek, który był świadom swojej wartości. To nie był nagły wybuch talentu. To wszystko dojrzewało latami. Z Deyną nigdy nie było kłopotów. On był bardzo skromny, a jednocześnie świadom swoich umiejętności. Doskonale grał w tenisa stołowego, grał bardzo dobrze w koszykówkę, ale też znakomicie boksował — miał dobre poczucie dystansu — wspomina Strejlau Deynę z czasów gry w Legii.

O zainteresowaniu Deyną ze strony Realu Madryt słyszał już chyba każdy polski kibic. Gwiazdę Legii chciały najlepsze kluby na świecie, jednak na podbój Europy pozwolono mu dopiero, gdy miał 31 lat. Trafił do Manchesteru City, co według wielu było ogromnym błędem. Deyna bowiem, jak na polskie warunki, prezentował styl wręcz brazylijski, co wówczas w Anglii nie miało prawa się udać. Wówczas brytyjska piłka była jeszcze bardziej fizyczna, a co za tym idzie, wykluczała piłkarskich magików.

Przewidywanie ruchów własnych partnerów, ale i rywali — on to właśnie miał. Pewnych rzeczy się nie da nauczyć. Fenomenem było to, że był królem strzelców jako zawodnik drugiej linii. Byłem przeciwny jego wyjazdowi do Anglii. Mógł jechać wszędzie, tylko nie Anglia, Szkocja i Walia. Wszędzie indziej tak. Przy jego umiejętnościach, przy jego przewidywaniu gry wszędzie by sobie poradził. Kazio służył za wzór. Był kapitanem reprezentacji i oraz Legii. Gdyby otrzymał taką szansę, jak dziś ma Robert Lewandowski, to kto wie, czy by nie zaistniał jeszcze bardziej. Choć pamiętajmy, że dziś to jest inna piłka. To jest inna epoka — zauważa były selekcjoner.

Po zakończeniu kariery w Europie Deyna przeniósł się do Stanów Zjednoczonych, gdzie grał w San Diego Sockers. To właśnie tam, na autostradzie pod San Diego, 1 września 1989 r. doszło do tragicznego wypadku. Rozpędzony samochód prowadzony przez Deynę uderzył w stojącą na poboczu ciężarówkę. Siła uderzenia była tak ogromna, że piłkarz zginął na miejscu. Strejlau wspomina rozmowę z emerytowanym już Deyną, którą odbył cztery dni przed śmiercią gwiazdy. Obaj spotkali się w Kopenhadze na meczu oldbojów Polska — Włochy.

— Kaziu zapisał piękną kartę, ale gdyby się mnie posłuchał i wrócił do kraju, bo taką propozycję złożyłem mu cztery dni przed jego śmiercią, to by żył. Złożyłem mu ją w Danii podczas meczu oldbojów, gdzie strzelił piękną bramkę Włochom. Złożyłem mu propozycję, by dołączył do mojego sztabu w reprezentacji Polski. Co więcej, złożyłem ją w obecności ówczesnego prezesa związku Kazia Górskiego, bo uważałem, że po tym, jak okradł go pan Miodonski, potrzebna mu była pomoc — wspomina.

Po blisko 37 latach od śmierci Deyny powstało Centrum Deyny, które ma nie tylko przypominać w Starogardzie o wielkości krajana, ale również napędzać dzieci i młodzież do trenowania sportu. Z tej okazji w 2025 r. powstała Akademia Piłkarska Deyny, która już zrzesza kilkaset dzieci. Na miejscu prawdziwą gratką okazują się koszulki Deyny z czasów, gdy grał. Można zobaczyć m.in. repliki trykotów Manchesteru City czy San Diego Soccers.

Click to comment

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

Copyright © 2025 Myjoy247