NFL
Legia błyskawicznie straciła dwa gole w meczu ze Spartą Praga, ale jej reakcja była wyjątkowa 👀 ➡
Po 10 minutach zapowiadało się na katastrofę, a Marek Papszun miał prawo być absolutnie wściekły. Legia Warszawa błyskawicznie straciła dwa gole w meczu ze Spartą Praga, ale jej reakcja była wyjątkowa. Na dwa cudowne trafienia nie trzeba było długo czekać, a Wojskowi ostatecznie zremisowali 3:3. Po meczu czeka na nich… godzinna przerwa.
Legia Warszawa pod wodzą Marka Papszuna do tej pory radziła sobie nieźle w sparingach. Najpierw wygrała z Pogonią Grodzisk Mazowiecki 3:2, a potem zremisowała z Puskas Academy (1:1), ograła Sigmę Ołomuniec (1:0) i zremizowała z Polissą Żytomierz (0:0). A teraz przed Wojskowymi były… dwa sparingi jednego dnia.
W środę Papszun postanowił przetestować wszystkich piłkarzy i właśnie na ten dzień zaplanowano dwa sparingi ze Spartą Praga. Pierwszy z nich rozpoczął się o godz. 11.00, a w składzie Legii znaleźli się między innymi Patryk Kun, Kacper Chodyna czy Antonio Colak, a więc zawodnicy, którzy do tej pory raczej zawodzili.
Nieco inaczej wyglądało to w przpyadku Sparty, skoro w jej składzie znaleźli się choćby Jan Kuchta czy Anrew Irving, który dopiero co trafił do klubu z West Hamu United.
Nieznacznym faworytem tego meczu mieli być Czesi, ale chyba nikt nie spodziewał się takiego obrotu spraw. Wystarczyło nieco ponad 10 minut, by Sparta… prowadziła już 2:0! Najpierw po akcji z prawej strony do siatki trafił Petr Zika, a po chwili gola dołożył jeszcze Joao Grimaldo i Marek Papszun miał o czym myśleć.
Jak odpowiedziała na to Legia? Także szybkim golem! Po chwili Ermal Krasniqi zszedł z piłką ze skrzydła, oddał mocny strzał i pokonał Jakuba Surovcika. A za chwilę kapitalnym uderzeniem popisał się też Jakub Żewłakow i błyskawicznie zrobiło się 2:2!
A to nie był koniec! Jeszcze przed przerwą po rzucie rożnym gola strzelił Rafał Augustyniak i wydawało się, że Legia mimo fatalnego początku, zejdzie na przerwę, prowadząc. Wtedy kolejne wyrónanie w tym meczu, tym razem Sparcie, zapewnił jednak Garang Kuol.
Co ciekawe, po tak efektownej pierwszej połowie, po przerwie… więcej goli nie padło. A to oznacza, że Legia odrobiła straty z początku meczu i w okresie przygotowawczym wciąż jest niepokonana.
