CELEBRITY
Po tych słowach marszałek nie mógł powstrzymać się od komentarza. Posłowie PiS prześwietlili go wzrokiem
Podczas wtorkowych obrad Sejmu doszło do ostrego spięcia między opozycją a władzami izby w sprawie finansowania ochrony zdrowia. Zgodnie z oficjalnym zapisem transmisji sejmu, spór o fundusze na diagnostykę zakończył się zaskakującą reakcją marszałka oraz nagłą przerwą.
Według posła nowoczesny sprzęt zakupiony w poprzednich latach stoi obecnie bezużyteczny przez ograniczenie finansowania procedur.
Czarnek podkreślił, że brak dostępu do rezonansu i tomografii uderza bezpośrednio w bezpieczeństwo zdrowotne Polaków, a odpowiedzialność za ten stan ponosi obecne kierownictwo resortu zdrowia i premier Donald Tusk.
800 milionów złotych na szali
W obliczu kryzysu w diagnostyce, parlamentarzysta opozycji sformułował konkretne żądanie budżetowe, domagając się natychmiastowego przesunięcia środków z mediów publicznych na ratowanie zdrowia Polaków.
Trzymając w ręku przygotowany dokument, Czarnek zaapelował o całkowite odebranie funduszy Telewizji Polskiej.
„Skąd wziąć pieniądze na to? Zlikwidować, zlikwidować 800 milionów złotych nakładów na TVP w likwidacji i dać na służbę zdrowia. Na służbę publiczną, a nie na operacje u pana Lenza czy na karetki pogotowia u pani Szumilas!” – grzmiał z mównicy sejmowej.
Poseł przekonywał, że finansowanie państwowych mediów w kwocie 800 milionów złotych jest nieuzasadnione w sytuacji, gdy placówki medyczne zmagają się z brakiem limitów na podstawowe badania diagnostyczne, a chorzy są masowo odsyłani z kwitkiem.
Karol Nawrocki skorzystał z prawa łaski. Wiadomo, kim jest ułaskawiona
Czytaj dalej
To typowe objawy zatorowości płucnej. Nie tylko uczucie duszności
Czytaj dalej
Cięta riposta i nagła przerwa
Moment przekazania dokumentu na ręce marszałka wywołał kulminację napięcia, a Włodzimierz Czarzasty nie pozostawił propozycji bez osobistego komentarza. Spoglądając na pismo dotyczące dotacji dla mediów, ironicznie skomentował sytuację:
„Lubię, jak pismo mówi o dotacji dla telewizji publicznej i mediów publicznych. Dwie minuty przerwy, dziękuję” – powiedział marszałek.
To krótkie, przesycone sarkazmem zdanie natychmiast wywołało poruszenie w ławach Prawa i Sprawiedliwości. Posłowie opozycji prześwietlili marszałka wzrokiem, a na sali rozległy się okrzyki, których nie ucięło nawet wyłączenie mikrofonów.
Ogłoszona przerwa była konieczna, by uspokoić nastroje po burzliwej debacie, która na kilka minut całkowicie sparaliżowała prace izby niższej parlamentu podczas pierwszego dnia 55. posiedzenia Sejmu.
