CELEBRITY
Na egzamin do szkoły filmowej pojechał… traktorem. “Po moim występie komisja leżała pod stołem”
Występuje na scenie, gra w filmach i serialach, ale zanim rozpoczął karierę, prawie nikt nie wierzył w jego możliwości. Wielokrotnie słyszał, że sukcesu w branży nie odniesie, bo jest “za niski i zbyt brzydki”. Jednak to go nie złamało, a tylko zmotywowało do pracy. Dziś Jerzy Rogalski jest jednym z najpopularniejszych aktorów swojego pokolenia i choć karierę rozwija od ponad pół wieku, to emerytury na razie nie ma w planach.
O zostaniu aktorem marzył od dziecka i czuł, że to jego prawdziwe powołanie. Po pomyślnie zdanej maturze zdawał jednocześnie na politechnikę oraz do łódzkiej filmówki. Tę drugą opcję nauczyciele ze szkoły średniej mu odradzali. Jeden z nich stwierdził nawet, że Rogalski aktorem nie zostanie, bo jest “za niski i… za brzydki”. Faktycznie imponującego wzrostu nie miał, w wieku 18-lat mierzył niecałe 160 cm, ale za to nadrabiał talentem. Podczas egzaminu wstępnego oczarował komisję i choć było przed nim sporo pracy, zwłaszcza z zakresu dykcji i rytmiki, to indeks otrzymał. – Profesor od rytmiki postawił mi dwóję, ale reszta komisji po moim występie leżała pod stołem ze śmiechu. Przyjęli mnie warunkowo – opowiadał na łamach “Dziennika Wschodniego”.
Do Łodzi ze Śląska podobno dostał się… traktorem. Był jednym z najlepszych studentów na roku
Na tle pozostałych kolegów z roku od początku wyróżniał się pod każdym względem. Sporo negatywnych uwag zbierał na temat swojego wyglądu, bo nie miał urody typowego amanta, tak pożądanej wśród adeptów sztuki. Dodatkowo pochodził ze wsi, przez co często był obiektem drwin, zwłaszcza gdy na jaw wyszło, że na egzaminy wstępne przyjechał… traktorem.
Przyjechał traktorem, żeby zostać aktorem
– mówili o nim rówieśnicy. Dokuczali mu na wszelkie sposoby, raz nawet ukradli mu indeks tuż przed końcem semestru. Musiał więc w pośpiechu zbierać podpisy od wykładowców, by móc rozpocząć kolejny etap nauki. Czy to przeszkodziło mu w dążeniu do celu? Ależ skąd. Pracował na swój sukces wytrwale i konsekwentnie, ciesząc się mianem jednego z najlepszych studentów. Już wtedy współpracował m.in. z Krzysztofem Kieślowskim i Januszem Zaorskim, aspirującymi reżyserami, którzy chętnie powierzali mu role w swoich etiudach.
