CELEBRITY
Donald Trump coraz bardziej przypomina swojego poprzednika. “Kiedyś się od niego odcinał”
Zarówno styl prowadzenia polityki, jak i to, na co stawia akcent, od dawna wyróżniają Donalda Trumpa na tle innych prezydentów USA wywodzących się z Partii Republikańskiej. Jednak w obliczu kryzysu gospodarczego, kosztownego konfliktu na Bliskim Wschodzie i poparcia spadającego do poziomu 30 proc. jego druga kadencja zaczyna coraz bardziej przypominać prezydenturę człowieka, od którego kiedyś Trump się odcinał — George’a W. Busha.
Bush również notował spadające wyniki poparcia jeszcze w trakcie swojej prezydentury — mówi Bill Minutaglio, autor biografii “First Son: George W. Bush & The Bush Family Dynasty”. — Tak jak dziś giełda była w kiepskim stanie i podobnie jak w tym roku pojawiały się rosnące wątpliwości co do tego, czy kraj znajdujący się na Bliskim Wschodzie rzeczywiście stanowi bezpośrednie zagrożenie dla światowego porządku.
Trump i granice absurdu
Polityczną pozycję Trumpa w dużej mierze napędzało zdecydowane odrzucenie amerykańskich interwencji zagranicznych. W kontrze do Hillary Clinton, która jako była sekretarz stanu popierała amerykańskie interwencje w Iraku, Afganistanie, a także zmiany reżimów w Libii i Syrii, Trump od początku opowiadał się przeciwko nowym wojnom. Jego druga i trzecia kampania opierały się na tym samym przekazie: zarówno on, jak i jego zwolennicy podkreślali, że “Donald Trump nie rozpoczął żadnej nowej wojny”, mimo że w trakcie pierwszej kadencji (od 20 stycznia 2017 r. do 20 stycznia 2021 r.) poszerzył i zintensyfikował działania militarne w kilku krajach.
