NFL
Gigantyczne problemy w czasie podróży 😱
Trwający od kilku tygodni konflikt na Bliskim Wschodzie zaczyna mieć realny wpływ na globalny rynek paliw, a jego skutki mogą wkrótce odczuć także europejscy turyści. Szczególnie istotnym punktem zapalnym jest cieśnina Ormuz – jeden z najważniejszych szlaków transportowych na świecie. To właśnie przez nią przepływa znaczna część światowej ropy naftowej oraz produktów ropopochodnych z rejonu Zatoki Perskiej.
Zakłócenia w ruchu tankowców sprawiają, że dostawy paliwa stają się mniej stabilne, a ceny zaczynają rosnąć. Problem jest poważny, ponieważ jak wskazują dane branżowe nawet 25–30 proc. zapotrzebowania Europy na paliwo lotnicze pochodzi właśnie z tego regionu. Oznacza to, że każda destabilizacja w tej części świata niemal natychmiast odbija się na europejskim rynku lotniczym.
Eksperci zwracają uwagę, że jeśli konflikt będzie się przedłużał, skutki mogą być odczuwalne nie tylko w branży turystycznej, ale w całej gospodarce. Międzynarodowa Agencja Energetyczna ostrzega, że już w kwietniu mogą pojawić się poważne zakłócenia w dostawach ropy. To z kolei może doprowadzić do dalszego wzrostu cen paliw i ograniczenia ich dostępności. W praktyce oznacza to ryzyko ograniczenia liczby lotów, szczególnie w najbardziej obleganym okresie wakacyjnym.
Branża lotnicza zaniepokojona. “Możemy mieć poważny problem”
Jak donosi RMF 24.pl najgłośniej o możliwych konsekwencjach mówi prezes Ryanaira, Michael O’Leary. Podczas konferencji prasowej w Londynie jasno wskazał, że sytuacja jest dynamiczna i może szybko się pogorszyć.
Jeśli konflikt potrwa do końca kwietnia, już na początku czerwca możemy mieć poważny problem z dostępnością paliwa
– mówił O’Leary
Szef irlandzkiego przewoźnika nie pozostawia złudzeń, w takim scenariuszu linie lotnicze będą zmuszone do podejmowania trudnych decyzji.
Jeśli sytuacja się nie uspokoi, linie lotnicze, w tym Ryanair, będą zmuszone do ograniczenia liczby lotów lub nawet odwoływania połączeń – dodał
Ryanair znajduje się w szczególnie wymagającej sytuacji, ponieważ największe zyski generuje właśnie w sezonie letnim. O’Leary podkreśla, że przewoźnik nie może sobie pozwolić na masowe zawieszanie mniej dochodowych tras, dlatego decyzje będą podejmowane na bieżąco z tygodnia na tydzień.
Dodatkowym problemem jest zależność niektórych rynków od dostaw z Bliskiego Wschodu. Przykładem jest Wielka Brytania, która w dużej mierze opiera się na imporcie ropy z Kuwejtu. To sprawia, że ewentualne zakłócenia mogą szczególnie mocno uderzyć właśnie w ten region.
zdjęcie poglądowe (fot. ClickerHappy/pixabay)
Wielki Piątek inaczej niż zwykle. Papież podjął decyzję
Czytaj dalej
Ledwo Nawrocki podjął przełomową decyzję, a tu pilna reakcja Tuska. Czegoś takiego nikt się nie spodziewał
Czytaj dalej
Linie lotnicze na świecie szykują się na kryzys. Pierwsze skutki już widać
Nie tylko Ryanair obserwuje sytuację z niepokojem. Jak informuje Reuters, branża lotnicza na całym świecie przygotowuje się na możliwe niedobory paliwa i dalszy wzrost kosztów.
Carsten Spohr, prezes Lufthansy, zwraca uwagę, że pierwsze oznaki problemów pojawiają się już poza Europą.
Jeśli dojdzie do niedoborów na rynku paliwowym, najpierw odczują je właśnie lotniska poza Europą
– tłumaczył Spohr
Rzeczywiście, w niektórych portach lotniczych w Azji zaczynają pojawiać się ograniczenia część z nich przestaje przyjmować dodatkowe loty właśnie z powodu ograniczonej dostępności paliwa. To sygnał, że kryzys może mieć charakter globalny.
Pierwsze decyzje o cięciach już zapadły. Linie takie jak SAS czy Vietnam Airlines były zmuszone do odwołania części rejsów. Z kolei amerykański United Airlines ogranicza liczbę nierentownych połączeń, starając się zminimalizować straty wynikające z rosnących cen paliwa.
Na razie Ryanair uspokaja, że sytuacja nie przełożyła się jeszcze na gwałtowny wzrost cen biletów. Przewoźnik prognozuje wzrost na poziomie 3–4 proc. rok do roku oraz około 5-procentowy wzrost liczby pasażerów w okresie od kwietnia do czerwca. Jednak jeśli kryzys się pogłębi, obecne prognozy mogą szybko się zdezaktualizować.
