NFL
— Robił kapitalne rzeczy w ofensywie, ale brak odpowiedzialności w defensywie jest nie do przyjęcia — mówi po meczu ze Szwecją Marek Jóźwiak o Nicoli Zalewskim, który strzelił gola i miał asystę. Były reprezentacyjny obrońca przeanalizował przyczyny porażki 2:3 w finale barażów. Wskazuje też na innych winowajców przegranej. 🟥 Link w komentarzu👇
Robił kapitalne rzeczy w ofensywie, ale brak odpowiedzialności w defensywie jest nie do przyjęcia — mówi po meczu ze Szwecją Marek Jóźwiak o Nicoli Zalewskim, który strzelił gola i miał asystę. Były reprezentacyjny obrońca przeanalizował przyczyny porażki 2:3 w finale barażów. Wskazuje też na innych winowajców przegranej.
Reprezentacja Polski uległa 2:3 Szwecji w finale barażów i nie zagra na mundialu. Polacy zagrali dobrze, ale o ich niepowodzeniu zdecydowały w dużej mierze błędy w defensywie.
Przy pierwszej bramce trzech środkowych obrońców zostawiło miejsce rywalom. Piotrek Zieliński i Sebastian Szymański znaleźli się z kolei poza światłem bramki. Nie było tam też ani Wiśniewskiego, ani Bednarka, ani Kiwiora, który zamiast doskoczyć, był pięć metrów od Elangi. To dobra akcja Szwedów, ale podobna do tej, jaką strzelili Ukrainie. Kiwior mógł uratować tę sytuację, przewidując, że najważniejszy jest w niej Elanga. Najistotniejsze są decyzje, które trzeba podejmować w krótkim czasie. To prawda, że straciliśmy gola po ładnej akcji, ale przy lepszym ustawieniu i przewidywaniu, dało się tego uniknąć. Tymczasem u nas był odkryty środek pola, odkryte światło bramki, gdzie nikogo nie było — mówi wprost były reprezentant Polski, a obecnie ekspert Canal+.
Potem Polacy wyrównali, ale następnie ponownie stracili bramkę. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego do siatki trafił Gustaf Lagerbielke. — Drugi gol to konsekwencja braku odpowiedzialności Nicoli Zalewskiego — mówi wprost Jóźwiak, krytykując pewnie najlepszego polskiego piłkarza w tym meczu, który strzelił gola i miał asystę, ale we wspomnianej sytuacji faulował.
— Robił kapitalne rzeczy w ofensywie, ale brak odpowiedzialności w defensywie jest nie do przyjęcia. Jeśli chcesz coś osiągnąć jako kadra, każdy musi być odpowiedzialny. Nicola jako zawodnik nie ma tego w defensywie. To był karygodny błąd, lekceważenie przeciwnika. Nie możesz zakładać, że piłka wyjdzie w aut, a Elanga będzie wolniejszy od ciebie. To, jak zachował się Zalewski, zdecydowało, że straciliśmy gola po stałym fragmencie gry. Szwedzi wiedzieli, że to nasza słaba strona, a ich mocna. Po meczu przyznali, że to ćwiczyli — złości się Jóźwiak.
Oczywiście od tego zaczęły się problemy, które doprowadziły do straty bramki, ale kluczowe było zachowanie po dośrodkowaniu.
Szwedzi świetnie zagrali, ale u nas zabrakło ataku na piłkę. Broniliśmy strefowo i nikt nie pilnował strefy, z której padł gol, bo zabrakło tam człowieka. Postawiłbym jednego zawodnika na przecięciu — analizuje.
Wskazuje też na odpowiedzialność polskiego bramkarza. — Może Grabara mógł to uratować, choć to była trudna piłka, gdyby się nie zawahał. Ale za późno reagował i był spóźniony. A on był jedyny, który mógł to naprawić, gdyby wyszedł z piąchami i wybił piłkę. Przecież my powinniśmy wiedzieć, że Lagerbielke świetnie gra głową — mówi.
Tym, który bezpośrednio przegrał z nim pojedynek powietrzny, był dużo niższy od zdobywcy bramki Jakub Kamiński (Szwed ma 191 cm, Polak 179). — To nie wina Kamińskiego, tam trzeba było postawić gościa, który ma 190 wzrostu. Piłka była dokręcana na bliższy słupek i zabrakło reakcji i ataku na piłkę. Zawaliła cała defensywa i dział analityczny. Musisz mieć kogoś, kto zaatakuje piłkę i kontrolować, co się dzieje za plecami, pilnować szwedzkich zawodników. Poza tym Lewandowski został wyblokowany. W jego miejsce wbiegł Lagerbielke i po chwili musieliśmy gonić wynik i bardziej się otworzyć — tłumaczy były reprezentant Polski.
