NFL
Niesłychane 🤯Jest pilna reakcja
Niesłychane 🤯Jest pilna reakcja
Według ustaleń “Rzeczpospolitej” Stany Zjednoczone w nieoficjalnych rozmowach zasugerowały Polsce możliwość przerzucenia jednej z baterii systemu Patriot na Bliski Wschód. Propozycja ta ma związek z eskalacją konfliktu w regionie, w tym z atakami Iranu oraz rosnącym zapotrzebowaniem na systemy obrony przeciwrakietowej.
W grę miałoby wchodzić nie tylko przekazanie samej baterii, ale również pocisków PAC-3 MSE, które znajdują się już na wyposażeniu Wojska Polskiego. To właśnie te efektory są obecnie szczególnie intensywnie wykorzystywane w działaniach bojowych, co powoduje szybkie kurczenie się zapasów w regionie.
Z doniesień wynika, że kraje Zatoki Perskiej wystrzeliły już tysiące pocisków przechwytujących, co znacząco ograniczyło ich zdolności obronne. W tej sytuacji Waszyngton poszukuje wsparcia wśród sojuszników, w tym Polski.
Rząd reaguje stanowczo: “Bezpieczeństwo Polski jest absolutnym priorytetem”
Do sprawy szybko odniósł się minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. W jednoznacznym komunikacie podkreślił, że Polska nie planuje przekazywać swoich systemów obronnych poza granice kraju.
Nasze baterie Patriot i ich uzbrojenie służą do ochrony polskiego nieba i wschodniej flanki NATO. Nic w tej kwestii się nie zmienia i nigdzie nie planujemy ich przemieszczać! Nasi sojusznicy dobrze wiedzą i rozumieją jak ważne mamy tu zadania. Bezpieczeństwo Polski jest absolutnym priorytetem
– napisał szef MON na platformie X
Podobne stanowisko zaprezentował wiceminister obrony Cezary Tomczyk, wskazując, że systemy Patriot mają jasno określoną rolę: obronę terytorium Polski oraz wschodniej flanki NATO.
Również przedstawiciele Pałacu Prezydenckiego tonują spekulacje. Szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki w Polsat News zaznaczył, że nie ma wiedzy o rozpoczęciu jakiejkolwiek formalnej procedury związanej z użyciem polskiego sprzętu poza granicami kraju. Podkreślił też, że w takim przypadku konieczna byłaby inicjatywa rządu i zgoda prezydenta.
Władze wskazują również na szczególną sytuację Polski jako państwa frontowego NATO. Zaangażowanie w ochronę wschodniej granicy oraz rozbudowa własnych zdolności obronnych sprawiają, że możliwości przekazywania sprzętu są ograniczone.
Rozwiń
Rozwiń
Prowadząca “Faktów” przekazała wieści z kraju. Wydano ważne ostrzeżenie
Czytaj dalej
Nawrocki w USA. “Zgadzam się z prezydentem Trumpem”
Czytaj dalej
Wojna na Bliskim Wschodzie, Cieśnina Ormuz i wściekłość Trumpa
28 lutego Stany Zjednoczone wspólnie z Izraelem rozpoczęły naloty na Iran, co doprowadziło do gwałtownej eskalacji konfliktu w regionie. Te działania spotkały się z natychmiastową odpowiedzią Teheranu – Iran przeprowadził ataki odwetowe nie tylko na terytorium Izraela, ale także na amerykańskie bazy wojskowe na Bliskim Wschodzie oraz państwa uznawane za sojuszników Waszyngtonu. Konflikt bardzo szybko przestał mieć charakter lokalny i zaczął oddziaływać na globalne bezpieczeństwo oraz gospodarkę.
Jednym z najpoważniejszych kroków Iranu była decyzja o zamknięciu Cieśniny Ormuz dla statków powiązanych z USA, Izraelem i ich partnerami. To strategiczny szlak morski o kluczowym znaczeniu dla światowej energetyki – w normalnych warunkach przepływa przez niego około 20 proc. globalnego transportu ropy naftowej drogą morską oraz około 30 proc. gazu LPG. Wstrzymanie ruchu w tym rejonie niemal natychmiast doprowadziło do gwałtownego wzrostu cen surowców energetycznych, co odczuły rynki na całym świecie.
Na rozwój sytuacji zareagował prezydent USA Donald Trump, który zaapelował do sojuszników o wsparcie militarne i wysłanie okrętów w rejon Zatoki Perskiej w celu odblokowania szlaku. Apel ten spotkał się jednak z chłodnym przyjęciem w Europie – wiele państw podeszło do propozycji sceptycznie, obawiając się dalszej eskalacji konfliktu. Brak jednoznacznego wsparcia wywołał ostrą reakcję ze strony amerykańskiego przywódcy.
„Państwa NATO nie zrobiły absolutnie nic, by pomóc z szalonym, teraz wojskowo zdziesiątkowanym narodem irańskim” – napisał Donald Trump.
