NFL
Trump chce zmienić zasady w NATO. „Płać albo tracisz głos” może wywołać poważny konflikt
To może być jedna z najbardziej kontrowersyjnych propozycji dotyczących przyszłości NATO od lat. Jak ujawnia brytyjski dziennik, administracja Donald Trump rozważa wprowadzenie zasad, które uzależniałyby realny wpływ państw na decyzje Sojuszu od wysokości ich wydatków na obronność. W tle pojawia się napięcie między Stanami Zjednoczonymi a europejskimi partnerami.
Według informacji medialnych plan zakłada system określany jako „pay to play”. W praktyce oznaczałby on, że państwa, które nie przeznaczają odpowiedniego procentu PKB na obronność, mogłyby zostać pozbawione prawa głosu w najważniejszych sprawach.
Chodzi o decyzje fundamentalne dla funkcjonowania NATO – takie jak rozszerzenie Sojuszu czy uruchomienie artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. W proponowanym modelu próg wydatków miałby zostać podniesiony aż do 5 proc. PKB, czyli znacznie powyżej obecnych zobowiązań.
Na razie to koncepcja nieoficjalna, ale już sama jej skala pokazuje, jak daleko mogłyby sięgnąć zmiany.
Rosnąca frustracja USA wobec Europy
Źródła cytowane przez media wskazują wprost na narastające napięcia między Waszyngtonem a europejskimi sojusznikami. W tle jest nie tylko kwestia wydatków na obronność, ale też podejście do bieżących konfliktów, w tym sytuacji na Bliskim Wschodzie.
Zobacz więcej
Frustracja, jaką odczuwamy wobec Europejczyków, jest bardzo realna”
To zdanie dobrze oddaje atmosferę wokół całej sprawy. W relacjach pojawiają się konkretne przykłady napięć – między innymi ochłodzenie relacji z Wielką Brytanią po odmowie wsparcia działań USA czy krytyka wobec Hiszpanii, która od miesięcy podważa sens dalszego zwiększania wydatków wojskowych.
NATO działa na zasadzie jednomyślności. To może zablokować zmiany
Największym problemem dla tej propozycji może okazać się sama konstrukcja NATO. Kluczowe decyzje w Sojuszu wymagają konsensusu wszystkich państw członkowskich. To oznacza, że każda próba ograniczenia praw części z nich mogłaby zostać zablokowana już na etapie negocjacji.
W praktyce może to doprowadzić do kolejnego sporu na linii USA – Europa. Scenariusz, w którym Waszyngton próbuje wymusić zmiany, a europejscy partnerzy je blokują, jest dziś jednym z najbardziej realnych.
W tle możliwe kolejne ruchy Waszyngtonu
W doniesieniach pojawia się także inny wątek, który dodatkowo podnosi temperaturę. Chodzi o możliwość powrotu do pomysłu wycofania części amerykańskich wojsk z Europy, w tym z Niemiec. Taki ruch byłby kolejnym sygnałem nacisku na sojuszników.
Na razie propozycja zmian w NATO nie została oficjalnie przedstawiona. Jednak już dziś widać, że sama dyskusja może otworzyć nowy front sporów wewnątrz Sojuszu. A to oznacza, że napięcia, które dotąd pozostawały w tle, mogą wkrótce stać się jednym z głównych tematów międzynarodowej polityki.
