NFL
Tego jeszcze nie grali, widzów aż zamurowało 😱
Wizyta prezydenta Karola Nawrockiego w Stanach Zjednoczonych miała wyraźny wymiar polityczny i wizerunkowy. Jednym z jej najważniejszych punktów był udział w konferencji CPAC (Conservative Political Action Conference), która od lat stanowi istotne forum środowisk konserwatywnych, szczególnie w Stanach Zjednoczonych. Obecność polskiego prezydenta na tym wydarzeniu była sygnałem podtrzymywania relacji z amerykańską prawicą oraz próbą budowania międzynarodowego zaplecza politycznego.
W trakcie wizyty Nawrocki odnosił się do kwestii bezpieczeństwa oraz roli Polski jako kluczowego sojusznika NATO na wschodniej flance. W tym kontekście ważnym elementem była również prezentacja nowoczesnego sprzętu wojskowego. Prezydent miał okazję zapoznać się z myśliwcami F-35, które Polska zamówiła w ramach modernizacji sił zbrojnych. Program ten jest jednym z filarów wzmacniania potencjału obronnego kraju i ma znaczenie zarówno militarne, jak i polityczne.
Cała wizyta była więc próbą pokazania Polski jako państwa aktywnego, zaangażowanego w sprawy bezpieczeństwa i silnie osadzonego w strukturach zachodnich. Oficjalna agenda obejmowała zarówno wystąpienia publiczne, jak i spotkania związane z obronnością. Jednak mimo tego kontekstu, uwagę opinii publicznej przyciągnęły również wydarzenia towarzyszące – w tym napięcia podczas kontaktów z mediami.
Dziękuję Wam za waszą siłę. Dziękuję Wam za waszą przyjaźń. Dziękuję Wam za waszą wiarę w wolność! – Prezydent RP @NawrockiKn, #Dallas @CPAC. pic.twitter.com/ykqwttlQtL
— Kancelaria Prezydenta RP (@prezydentpl) March 29, 2026
Rozwiń
Przedstawiciel prezydenta bezlitosny dla dziennikarza. “Myślę, że warto by się było douczyć”
Karol Nawrocki nie podróżuje jednak sam, wraz z nim w Stanach Zjednoczonych obecny jest Szef Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta RP. I to właśnie on był stroną w spięciu z mediami.
Podczas brefingu medialnego Dziennikarz TVN24 Marcin Wrona nawiązał do kontaktów polskich władz z Rosją sprzed wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie. Wskazał, że ostatnim ministrem spraw zagranicznych Polski, który spotkał się z Siergiejem Ławrowem, był Zbigniew Rau. Do spotkania doszło 15 lutego 2022 r. w Moskwie, niedługo przed rosyjską inwazją.
W odpowiedzi minister Marcin Przydacz zareagował ostro, kwestionując wiedzę dziennikarza.
Myślę, że warto by się było douczyć
— powiedział
Jak podkreślał, rozmowy z rosyjskim ministrem wynikały z faktu, że Polska sprawowała wówczas przewodnictwo w OBWE, co wiązało się z obowiązkiem utrzymywania kontaktów dyplomatycznych także z trudnymi partnerami.
Przydacz próbował nadać sprawie szerszy kontekst, wskazując, że spotkania z politykami budzącymi kontrowersje nie są czymś wyjątkowym. Odwołał się przy tym do wizyty premiera Donalda Tuska w Budapeszcie, gdzie doszło do spotkania z Viktorem Orbanem już po rozpoczęciu wojny w Ukrainie.
Zresztą podobną argumentację słyszałem o ostatniej wizycie premiera Tuska w Budapeszcie, bo dwa lata temu, już w trakcie trwania wojny rosyjskiej przeciwko Ukrainie, sam pan premier Tusk był w Budapeszcie i spotykał się z wielkim uśmiechem z Viktorem Orbanem
–argumentował Przydacz
Dziennikarz TVN24 doprecyzował jednak, że miał na myśli inne wydarzenie – spotkanie Raua z Ławrowem z września 2021 r. w Nowym Jorku. Różnice w interpretacji faktów szybko doprowadziły do zaostrzenia tonu rozmowy, która przestała mieć wyłącznie merytoryczny charakter.
Tak zaczyna się udar oka. Gdy zauważysz objawy, biegiem do lekarza
Czytaj dalej
Masz refluks? Lekarz wskazuje konkretny składnik, który przynosi ulgę
Czytaj dalej
Kolejna napięta sytuacja z mediami. Nawrocki też w sporze z TVN24
W trakcie wymiany zdań w Dallas Marcin Przydacz nie ograniczył się wyłącznie do polemiki merytorycznej. Minister pozwolił sobie również na osobistą uwagę pod adresem dziennikarza, stwierdzając, że reporter „ma większe doświadczenie w bywaniu w Moskwie”. Tego typu wypowiedzi zostały odebrane jako uszczypliwość i pokazały, że dyskusja szybko zeszła z poziomu faktów na poziom personalnych przytyków. Cała sytuacja wpisuje się w szerszy kontekst napiętych relacji między przedstawicielami władzy a mediami, szczególnie w sprawach dotyczących Rosji i polityki zagranicznej.
Nie był to zresztą odosobniony przypadek związany z obozem prezydenckim. Do głośnego spięcia z udziałem prezydenta Karola Nawrockiego doszło zaledwie kilka dni wcześniej w Przemyślu po spotkaniu z prezydentem Węgier. Podczas konferencji prasowej reporter TVN24 Mateusz Półchłopek zapytał prezydenta, czy nie przeszkadza mu “zażyłość Orbana z Putinem”. Pytanie dotykało jednego z najbardziej drażliwych tematów w europejskiej polityce i szybko stało się punktem zapalnym całej sytuacji.
Początkowo prezydent zakończył konferencję i odszedł od mównicy, jednak po chwili wrócił, by odpowiedzieć dziennikarzowi. Wtedy padły ostre słowa. Karol Nawrocki zarzucił reporterowi, że “nie słuchał konferencji” oraz stwierdził, że powinien ”się ogarnąć i słuchać tego, co mówi prezydent”. Jednocześnie podkreślał, że wielokrotnie określał Władimira Putina mianem zbrodniarza.
Zestawienie obu sytuacji – w Przemyślu i w Dallas – pokazuje, że napięcia na linii Pałac Prezydencki–media nie są incydentalne. Wręcz przeciwnie, stają się coraz częstszym elementem publicznych wystąpień polityków. W efekcie nawet wydarzenia o dużym znaczeniu międzynarodowym schodzą na dalszy plan, ustępując miejsca ostrym wymianom zdań, które dominują w przekazie medialnym.
