NFL
Ale się okazało!
W połowie marca 2026 roku Marta Nawrocka uczestniczyła w konferencji „Be Best. Fostering the Future Together” organizowanej przez Melanię Trump w Białym Domu. Wydarzenie miało charakter międzynarodowy, a uczestniczyły w nim pierwsze damy z wielu państw oraz przedstawicielki organizacji społecznych zajmujących się bezpieczeństwem dzieci w internecie.
Podczas panelu Nawrocka wygłosiła krótką wypowiedź po angielsku. Jej wystąpienie składało się z kilku zdań, w których podziękowała gospodyni i uczestnikom za możliwość udziału, podkreśliła znaczenie wymiany doświadczeń w zakresie ochrony dzieci w sieci i zaznaczyła gotowość do współpracy międzynarodowej. Było to krótkie, ale komunikatywne wystąpienie, które jasno przekazywało intencje pierwszej damy i dobrze wpisywało się w ton konferencji.
Ekspertka językowa Arlena Witt w rozmowie z „Plejadą” oceniła, że Nawrocka poradziła sobie bardzo dobrze:
Nasza pierwsza dama powiedziała ledwie kilka słów, więc trudno oceniać ogółem jej umiejętności. Jej wymowę charakteryzuje polski akcent, który jednak nie uniemożliwia komunikatywności. Wypowiedź jest w pełni zrozumiała i poprawna językowo.
Fragment wypowiedzi Pierwszej Damy szybko obiegł media społecznościowe i stał się punktem odniesienia do szerszej dyskusji o tym, jak Polacy oceniają język angielski u osób publicznych. W komentarzach dominowało pozytywne zaskoczenie: wiele osób zauważało, że Nawrocka mówi spokojnie, płynnie i pewnie.
Marta Nawrocka fot. East News
Marta Nawrocka a Andrzej Duda
Gdy temat angielskiego Marty Nawrockiej pojawił się w mediach, niemal od razu w komentarzach pojawiły się odniesienia do wcześniejszych publicznych wypowiedzi Andrzeja Dudy. W przypadku byłego prezydenta, internet reagował szybko i często bez litości.
Jeden z najczęściej cytowanych przypadków pochodzi z Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, gdzie w 2020 roku podczas wystąpienia po angielsku prezydent wielokrotnie się zawahał, zanim udało mu się dokończyć myśl. Nagranie tego fragmentu szybko trafiło do sieci.
Nie wiadomo, czy problem wynikał z trudności w ułożeniu zdań, czy z chwilowego braku odpowiednich słów. Reakcje w sieci były ostre. Radosław Sikorski zamieścił wpis w portalu X:
Pan Prezydent konsekwentnie walczy z obcym językiem.
Z kolei dziennikarz Przemysław Szubartowicz posunął się jeszcze dalej, komentując:
Duda duka po angielsku, więc już teraz rozumiem, dlaczego tak wrzeszczał, że nie będą nam tu w obcych językach itd. To jak Dyzma, który mówił, że obce języki dobre są do literatury, a w Polsce trzeba mówić po polsku, a jak się nie umie, ‘to niech się nauczy’. Wszystko już było!
Inną szeroko komentowaną sytuacją była rozmowa prezydenta z rosyjskimi żartownisiami podszywającymi się pod sekretarza generalnego ONZ. Nagranie tej rozmowy trafiło do sieci i szybko stało się hitem.
Ekspertka językowa Agnieszka Kostrzewa‑Nowak wskazała brak naturalnej swobody, która jest przydatna w języku obcym. W rozmowie z reporterem WP krótko podsumowała nagranie:
Musi popracować nad płynnością, bo to najsłabszy jego punkt.
Kiedy więc w mediach społecznościowych zaczęto komentować angielski Marty Nawrockiej, reakcje dotyczące Dudy pojawiły się bardzo szybko jako punkt odniesienia. Nawrocka mówiła krótko i zwięźle podczas konferencji u Melanii Trump w Waszyngtonie i została oceniona jako osoba, która potrafi przekazać swoją myśl po angielsku w sposób komunikatywny i zrozumiały.
Porównanie odbioru Marty Nawrockiej i Andrzeja Dudy wskazuje na różnice w tym, jak publiczność i media reagują na wystąpienia w języku obcym. Nawrocka zyskała ocenę pozytywną, choć mówiła krótko. W przypadku Dudy uwagę skupiały raczej momenty, w których brakowało mu płynności lub pewności, co stawało się punktem krytyki i żartów.
Polacy oceniają angielski polityków
Żeby zrozumieć, dlaczego wypowiedzi Marty Nawrockiej i Andrzeja Dudy w języku angielskim wzbudzają tyle emocji, warto spojrzeć na szerszy kontekst. Angielski w Polsce jest nie tylko najczęściej nauczanym językiem obcym, ale też symbolem kontaktów międzynarodowych i kompetencji. Jednocześnie Polacy bywają w tym zakresie bardzo krytyczni wobec siebie, co w naturalny sposób przenosi się na ocenę innych.
Według raportu English Proficiency Index (EF EPI) 2025, Polska zajmuje 15. miejsce na świecie pod względem biegłości w języku angielskim, co oznacza bardzo wysoki poziom w międzynarodowym rankingu. Dane Komisji Europejskiej z 2024 roku pokazują, że około 22 % całej populacji potrafi mówić po angielsku w sposób komunikatywny, a wśród osób w wieku 15–34 lat odsetek ten wynosi prawie 45 %. W pracy zawodowej znajomość języka angielskiego deklaruje aż 88 % Polaków, przy czym 60 % ocenia ją na poziomie średniozaawansowanym lub wyższym. To pokazuje, że w teorii Polacy znają język całkiem nieźle, zwłaszcza młodsze pokolenia i mieszkańcy większych miast.
Jednak badania dotyczące samooceny i emocji związanych z angielskim wskazują, że Polacy często postrzegają swoje umiejętności gorzej, niż one są w rzeczywistości. W badaniu przeprowadzonym przez Tutlo w 2023 roku aż 59 % respondentów przyznało, że czuje się skrępowanych, gdy musi mówić po angielsku, a tylko 15 % oceniło swoje umiejętności mówienia pozytywnie.
W przypadku Marty Nawrockiej i Andrzeja Dudy widać wyraźny kontrast. Nawrocka mówiła krótko, w kontekście dobrze znanym i przygotowanym, a jej wypowiedź została oceniona jako komunikatywna i naturalna, mimo polskiego akcentu. W przypadku Dudy reakcje bywały inne, bo jego wystąpienia po angielsku często trwały dłużej, były bardziej rozbudowane, a każde zawahanie natychmiast przykuwało uwagę mediów i internautów.
Te różnice pokazują, że nie chodzi tylko o faktyczną biegłość w języku, ale też o społeczną percepcję języka angielskiego w Polsce. Wypowiedzi osób publicznych są odbierane przez pryzmat naszych własnych wątpliwości i krytycznego spojrzenia na język obcy. Polacy znają angielski lepiej, niż się sami oceniają, ale jednocześnie są bardzo wyczuleni na cudze akcenty i pomyłki. To pokazuje, że angielski stał się w Polsce czymś więcej niż narzędziem komunikacji — jest także miernikiem społecznego odbioru, prestiżu i oczekiwań, jakie stawiamy zarówno sobie, jak i osobom publicznym.
