NFL
Padły takie słowa, że nic, tylko trzymać się za uszy!🤯
Nina Terentiew to jedna z najważniejszych i najbardziej wpływowych postaci w historii polskiej telewizji. Swoją karierę rozpoczęła w Telewizji Polskiej, gdzie przez ponad trzy dekady przechodziła kolejne szczeble zawodowe – od dziennikarki i autorki programów kulturalnych po dyrektorkę programową TVP2. To właśnie na tym stanowisku miała realny wpływ na kształt ramówki i rozwój wielu popularnych formatów, które przyciągały miliony widzów.
Jej wkład w rozwój telewizji wykraczał jednak daleko poza pojedyncze programy. Terentiew była znana z doskonałego wyczucia gustów widzów oraz umiejętności tworzenia telewizyjnych hitów. To dzięki jej decyzjom programowym TVP2 przez lata wyznaczała trendy na rynku medialnym, a wielu artystów, takich jak Justyna Steczkowska czy Muniek Staszczyk zawdzięcza jej początek lub rozwój swojej kariery.
Po odejściu z TVP odegrała równie istotną rolę w telewizji Polsat, gdzie jako dyrektor programowa przez wiele lat współtworzyła ofertę stacji. To z jej inicjatywy wprowadzono liczne popularne formaty rozrywkowe i widowiska, które zdobyły ogromną oglądalność. Jej działalność sprawiła, że często określana jest mianem „carycy polskiej telewizji”.
Nina Terentiew, fot. KAPiF
Nina Terentiew nie przebiera w słowach
O kulisach współpracy z Niną Terentiew opowiedział Tomasz Kammel w programie Kanału Zero. Dziennikarz przywołał anegdotę sprzed lat, która, jak zaznaczył, dobrze oddaje charakter i bezpośredniość legendarnej dyrektor programowej. Sytuacja miała miejsce podczas przygotowań do festiwalu w Sopocie, kiedy konsultowano jego sceniczny strój.
Jak wspominał Kammel, stylistki zaproponowały czarny zestaw z charakterystycznym dodatkiem – dużą, czarną różą przypiętą do klapy marynarki. Pomysł nie spotkał się jednak z aprobatą Terentiew, która znana była z wyrazistych opinii i zdecydowanego stylu zarządzania. Jej reakcja była natychmiastowa i, jak relacjonował prezenter, bardzo dosadna.
Tomuś, gdybyś przyszedł z tą różą wpiętą w klapę na mój pogrzeb, to bym wyjęła z grobu rękę i ci przypier*** – przytoczył jej słowa Kammel.
Historia ta, choć utrzymana w żartobliwym tonie, pokazuje, jak stanowcza potrafiła być Terentiew w kwestiach wizerunkowych i jak dużą wagę przywiązywała do detali w pracy nad telewizyjnymi wydarzeniami.
Nina Terentiew i Tomasz Kammel, fot. KAPiF
Biedronka wyprzedaje masło za 1 zł. Takiej promocji nie było od dawna, jest jednak warunek
Czytaj dalej
Tragiczne wieści ze Skolimowa. Ukochana przez Polaków artystka nie żyje
Czytaj dalej
Szokujące wyznanie współpracowników
Z wypowiedzi Tomasza Kammela wynika, że w środowisku medialnym funkcjonują skrajnie różne opinie na temat stylu pracy Terentiew i jej relacji ze współpracownikami.
Jak wyjaśnił, dla gwiazd była osobą wspierającą, wręcz opiekuńczą:
Dla gwiazd, które wspierała i lansowała, była kimś na wzór troskliwej matki, czasem srogiej, czasem boleśnie szczerej, ale jednak – matki.
Wobec redaktorów oraz pracowników produkcji Nina Terentiew miała prezentować znacznie bardziej wymagające i bezkompromisowe podejście, nie przykładając większej wagi do ich czasu prywatnego czy spraw niezwiązanych z pracą.
Ludzie, którzy musieli podnosić się z wypalenia zawodowego albo odwiedzać kozetkę u psychologa, to nie są jednostkowe przypadki – twierdzi prowadzący.
Największe poruszenie wywołał jednak fragment dotyczący skrajnych emocji, które, zdaniem Kammela, miały towarzyszyć niektórym współpracownikom.
Niektórym ta mroczna strona dała się aż tak we znaki, że zawiązał się nieformalny klub ludzi, którzy „przyjdą kiedyś nasikać na jej grób” – zdradza Tomasz Kammel.
