NFL
Kulisy aż mrożą…
Produkcja „Głos Hind Rajab” opowiada historię inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami ze Strefy Gazy. Film przedstawia dramatyczne chwile z życia kilkuletniej palestyńskiej dziewczynki, która podczas napaści ze strony Izraela została uwięziona w samochodzie wraz z członkami swojej rodziny. Dyspozytorzy Palestyńskiego Czerwonego Półksiężyca przez wiele godzin rozmawiali z dzieckiem przez telefon, próbując utrzymać z nim kontakt i jednocześnie zorganizować pomoc.
Tło wydarzeń w Strefie Gazy jest przerażające. Region od lat doświadcza systematycznej przemocy i działań, które wielu obserwatorów opisuje jako ludobójstwo wobec ludności cywilnej. Infrastruktura medyczna i ratunkowa działa w warunkach skrajnie ograniczonego dostępu do zasobów, a każdy dzień życia jest walką o przetrwanie. W tym kontekście dyspozytorzy Czerwonego Półksiężyca stali się jedynym realnym wsparciem dla dziewczynki, prowadząc wielogodzinną rozmowę przez telefon, starając się utrzymać jej spokój mimo ogarniającego zagrożenia i niepewności.
Historia Hind Rajab obiegła wcześniej media na całym świecie, głównie za sprawą nagrań rozmów telefonicznych, które pojawiły się w internecie. Właśnie one stały się jednym z fundamentów scenariusza filmu. Produkcja, wyreżyserowana przez tunezyjską reżyserkę Kaouther Ben Hanię, zdobyła uznanie na międzynarodowych festiwalach i została nominowana do Oscara w kategorii najlepszego filmu międzynarodowego.
Film ma formę dramatycznej rekonstrukcji wydarzeń. Pokazuje nie tylko dramat samego dziecka, lecz także napięcie i bezsilność ratowników, którzy starali się dotrzeć do niego na czas.
Kaouther Ben Hania, fot. East News
Nominacja do Oscara i polityczne przeszkody
Dla twórców filmu nominacja do Nagrody Akademii Filmowej była jednym z najważniejszych momentów w historii produkcji. Dla aktorów miała być także osobistym przełomem.
Okazało się jednak, że udział w ceremonii nie dla wszystkich będzie możliwy. Jeden z aktorów poinformował w mediach społecznościowych, że nie może przyjechać do Stanów Zjednoczonych z powodu obowiązujących przepisów dotyczących wjazdu do kraju.
Problem wynika z regulacji wprowadzonych przez administrację Donalda Trumpa, które obejmują m.in. ograniczenia wjazdu dla osób posiadających dokumenty wydane przez Autonomię Palestyńską. W praktyce oznacza to, że część Palestyńczyków nie może otrzymać wizy umożliwiającej podróż do USA.
Aktor podkreślił, że sytuacja jest dla niego bolesna, ponieważ film, przy którym pracował, zdobył międzynarodowe uznanie i nominację do Oscara. Jednocześnie zaznaczył, że jest dumny z udziału w projekcie i z historii, którą opowiada produkcja.
Sytuacja nie dotyczy jednak wszystkich członków ekipy filmowej. Część twórców i aktorów mogła uczestniczyć w ceremonii, ponieważ posiadają inne dokumenty podróży lub obywatelstwo umożliwiające wjazd do Stanów Zjednoczonych. Brak jednego z aktorów stał się jednak symbolem szerszej dyskusji — o granicach polityki, wolności twórczej i dostępie do globalnych wydarzeń kulturalnych.
Przeczytaj także: Oscary 2026: Kompletnie odmieniona uwielbiana aktorka Polek. Zoperowała całą twarz
Mieszkasz w bloku? Zapłacisz nawet 30 tys. zł kary za ten prozaiczny błąd, nowe przepisy już działają
Czytaj dalej
Komarnicka w środku nocy skwitowała „TzG”. O jej słowach aż huczy
Czytaj dalej
Hollywood bez Motaza Malheesa
Paradoks tej sytuacji polega na tym, że nieobecność aktora jeszcze bardziej zwróciła uwagę świata na sam film. Produkcja, która i tak budziła emocje ze względu na temat ataku na Strefę Gazy, zaczęła funkcjonować w mediach także jako symbol politycznego sporu.
Motaz Malhees w jednym z wpisów podsumował sytuację w prostych słowach:
Można zablokować paszport, ale nie można zablokować głosu.
I właśnie to zdanie najlepiej oddaje sens całej historii. Film „Głos Hind Rajab” powstał po to, by przypomnieć o tragedii kilkuletniej dziewczynki, której dramat wstrząsnął opinią publiczną na całym świecie. Teraz historia produkcji dopisała do niej jeszcze jeden rozdział.
Gdy w Hollywood rozpoczęła się ceremonia rozdania Oscarów, jeden z aktorów nominowanego filmu oglądał ją z zupełnie innego miejsca na świecie. Nie dlatego, że nie chciał być częścią wydarzenia. Po prostu nie pozwolono mu przekroczyć granicy.
