NFL
Ludzi aż zamurowało, tak ostro jeszcze nie było 😱
Mimo że oficjalnym prowadzącym ceremonii był Conan O’Brien, Jimmy Kimmel pojawił się w Dolby Theatre, by wręczyć nagrody za filmy dokumentalne. Już na początku wystąpienia przejął uwagę publiczności żartem o nieobecności gospodarza:
O’Brien wyszedł na słońce, przez co jego twarz uległa spaleniu. Dlatego to ja dokończę resztę programu.
Według relacji z wydarzenia moment ten natychmiast zmienił charakter ceremonii – z lekkiej rozrywki w polityczny komentarz dotyczący wolności słowa w mediach.
Kimmel nawiązał przy tym do własnych doświadczeń z ubiegłego roku, kiedy jego program w stacji ABC został czasowo zdjęty z anteny po naciskach politycznych. Dla wielu obserwatorów jego występ był publicznym manifestem w obronie swobody wypowiedzi w telewizji.
Ostre drwiny z dokumentu Melanii Trump
Najmocniejszym momentem wystąpienia była bezpośrednia kpina z dokumentu poświęconego Melanii Trump, produkowanego przez Amazon i Metro-Goldwyn-Mayer.
Kimmel zestawił poważne dokumenty demaskujące niesprawiedliwości społeczne z filmem o Pierwszej Damie, mówiąc:
Są też dokumenty, w których po prostu spaceruje się po Białym Domu, przymierzając buty.
Po chwili dodał jeszcze ostrzej:
Na pewno będzie wściekły, że jego żona nie dostała nominacji w tej kategorii.
Komentatorzy branżowi, w tym dziennikarze Deadline, podkreślili, że była to jedna z najbardziej bezpośrednich i personalnych drwin z rodziny Trumpów w historii gali.
Wolność słowa i atak na CBS
Kimmel wykorzystał scenę Oscarów również do ostrej krytyki instytucji, które – jego zdaniem – ograniczają wolność wypowiedzi w mediach. W swoim monologu powiedział:
Są kraje, których przywódcy nie wspierają wolności słowa. Nie mogę jednak powiedzieć, o które chodzi. Powiedzmy tylko: Korea Północna i CBS.
Według relacji Associated Press była to wyraźna aluzja do jego wcześniejszego konfliktu z amerykańskim regulatorem mediów – Federal Communications Commission, którego przewodniczącym jest Brendan Carr.
Jimmy Kimmel | Chris Pizzello/Invision/East News
Satyryk podkreślił, że opowiadanie trudnych historii wymaga odwagi, a twórcy filmowi często ryzykują reputację lub karierę, by mówić o niewygodnych tematach.
Manifestacje polityczne innych laureatów
Polityczna atmosfera udzieliła się także innym twórcom. Reżyser David Borenstein, odbierając nagrodę za dokument „Pan Nikt kontra Putin”, ostrzegł ze sceny:
Kraj można stracić przez niezliczone małe czyny, współudział.
Z kolei współtwórca filmu Pavel Talankin apelował:
W imię wszystkich naszych dzieci, powstrzymajcie teraz wszystkie te wojny.
Poparcie dla zawieszenia broni w Strefie Gazy wyraził także aktor Javier Bardem, który pojawił się z przypinką ruchu Artists4Ceasefire.
Według danych Akademii tegorzna gala była jedną z najbardziej upolitycznionych w ostatnich latach. Na scenie pojawiały się apele przeciwko wojnom, przemocy wobec migrantów oraz ograniczaniu wolności słowa, co sprawiło, że ceremonia na długo pozostanie w centrum debat politycznych i medialnych.
