NFL
Piotr Żyła nie awansował do konkursu w Oslo, co było zaskoczeniem dla wielu. Jakie były kulisy tej nieoczekiwanej sytuacji?
Czterech Polaków awansowało do niedzielnego konkursu Pucharu Świata w Oslo, ale trudno mówić o powodach do optymizmu. W kwalifikacjach przepadł Piotr Żyła, a Aleksander Zniszczoł zaliczył próbę, o której będzie chciał jak najszybciej zapomnieć. W efekcie Biało-Czerwoni byli jedynie tłem dla najlepszych. Zwyciężył Domen Prevc.
Do Oslo pojechało łącznie sześciu Polaków. Wśród zawodników, na których postawił Maciej Maciusiak znaleźli się Kacper Tomasiak, Maciej Kot, Kamil Stoch, Paweł Wąsek, Piotr Żyła oraz wspomniany Zniszczoł, który w ostatniej chwili zastąpił Dawida Kubackiego.
I to właśnie on jako pierwszy z Biało-Czerwonych pojawił się na zeskoku. Niestety, jego próba była fatalna, a 110 m okazało się jedną z najgorszych odległości dnia. Znacznie lepiej wypadł Wąsek. 26-latek poszybował 118,5 m i zapewnił sobie miejsce w konkursie. Ta sztuka udała się także Kotowi, który uzyskał 120 m. Mimo nieco dłuższego skoku plasował się jednak za Wąskiem, przegrywając z reprezentacyjnym kolega o 1 pkt.
Następnym z Polaków był Żyła. Najstarszy z naszych skoczków zaliczył 118,5 m, co jednak na tym etapie kwalifikacji nie wystarczało do awansu. Dwa metry dalej poleciał skaczący tuż po nim Stoch i on nie miał żadnych kłopotów z wywalczeniem przepustki do konkursu.
Nie zawiódł też Tomasiak. Srebrny medalista olimpijski ze skoczni normalnej oraz brązowy ze skoczni dużej nie skoczył wybitnie, ale 122,5 m pozwoliło mu być najlepszym z Biało-Czerwonych i dało bezproblemowy awans.
Zobacz także: Wielka sensacja w Indian Wells! Carlos Alcaraz wyeliminowany
Kwalifikacje wygrał Domen Prevc (137,5 m), wyprzedzając Anze Laniska (133,5 m) i Stephana Embachera (130 m). Dalej uplasowali się Daniel Tschofenig (130,5 m), Ren Nikaido (130,5 m) oraz Maximilian Ortner (130,5 m)
