NFL
Czy prezydent Nawrocki i PiS wpadli w polityczną pułapkę związaną z ustawą SAFE? Ekspert ujawnia kulisy tej zawiłej sytuacji.
To wszystko polityka. Przecież ten europejski SAFE przejdzie. (…) Przecież my z tych 180 kilku miliardów, dostaniemy 180 miliardów. Dlatego, że ustawa, jak wszyscy już wiedzą, nie jest do tego potrzebna. To była pułapka ze strony rządu zastawiona na PiS i na prezydenta — ocenił w programie “Fakt Live” prof. Marek Migalski, politolog z Uniwersytetu Śląskiego
Prezydent poinformował w czwartek 12 marca, że nie podpisze ustawy wdrażającej w Polsce unijny mechanizm dozbrajania SAFE. Nawrocki stwierdził, że uderza on “w naszą suwerenność, niezależność, bezpieczeństwo ekonomiczne i militarne”.
Następnego dnia — w piątek 13 marca — rząd, na nadzwyczajnym posiedzeniu, przyjął uchwałę, która upoważnia ministrów obrony i finansów do podpisania umowy dotyczącej unijnego programu SAFE. Rząd upoważnił w tej uchwale ministrów: obrony narodowej oraz finansów i gospodarki, do podpisania umowy dotyczącej unijnego programu SAFE.
Uchwała stanowi, że pożyczka z SAFE zostanie zaciągnięta przez BGK na rzecz Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych.
Macierewicz przerwał wystąpienie Sikorskiego. I się zaczęło. Padły mocne słowa
PiS wpadło w tę pułapkę absolutnie bezsensownie, od razu negując. Natomiast prezydent starał się wyjść z tej pułapki. Gdyby nie jego inicjatywa, to byłby w takiej samej, beznadziejnej sytuacji, jak było PiS, które mówi, że nie, bo nie. Natomiast on wymyślił tę konstrukcję z prezesem Glapińskim, która u dużej części wyborców Nawrockiego, może być uznana za zasadną
ocenił w programie “Fakt Live” prof. Marek Migalski.
— My te pieniądze europejskie dostaniemy, ponieważ do tego jest potrzebna tylko uchwała rządu a nie ustawa sejmowa. I być może w ogóle dostaniemy te pieniądze z NBP, jeśli rzeczywiście prezes Glapiński zdecyduje się na sprzedanie tych zasobów złota — co nie wiem, czy jest po pierwsze możliwe, a po drugie nie wiem, czy to jest sensowne. Ale tak naprawdę my mamy w dużej mierze do czynienia z grą polityczną, a nie z realnym sporem o to, czy ktoś jest zdrajcą, czy ktoś jest zaprzańcem narodowym — dodał politolog.
Marek Migalski zaznaczał, że “PiS z tą berlińską narracją kompletnie nie trafiło i widać było, że oni nie są w stanie wytłumaczyć, dlaczego są przeciwko SAFE”.
Natomiast ośrodek prezydencki jest o wiele mądrzejszy. O wiele sprawniejszy. Ja tu widzę poważną refleksję na temat tego, jak wyjść z tej pułapki. Prezydent nie wyjdzie z tej pułapki całkowicie bez szwanku. Dlatego, że generalicja mu to na pewno zapamięta. (…) Większość społeczeństwa też uzna tę jego decyzję za złą, ale on próbował z tego wyjść jak najmniejszym kosztem
— podkreślił ekspert.
Dodał, że PiS pod przywództwem Jarosława Kaczyńskiego “wpakował się totalnie, mówiąc te wszystkie głupoty o Berlinie o Niemcach, o tym, że Niemcy będą produkować za nasze pieniądze”. — I tu widać, że o wiele groźniejszym przeciwnikiem dla obozu rządzącego obecnie jest prezydent, czy ośrodek prezydencki, niż opozycja, czyli przede wszystkim PiS, która jak widać, jak to się mówi brzydko, słabuje — podsumował
